Eva Amurri Martino to znaczniej mniej znana aktorka niż jej matka Susan Sarandon. Mimo to aktorka i blogerka zwróciła na siebie ostatnio uwagę mediów niezwykłym wpisem na swoim blogu, w którym zdradziła szczegóły tragedii, która dotknęła jej rodzinę kilka tygodni temu. Z racji na fakt, że dopiero dziś wiadomo, że wszystko skończyło się dobrze, córka gwiazdy w końcu zdecydowała się o tym opowiedzieć publicznie. Co dokładnie się stało?

ZOBACZ: ALLAN KRUPA miał pęknięcie woreczka robaczkowego. Jest już po operacji!

Córka popularnej aktorki Susan Sarandon ma dwójkę małych dzieci: 2-letnią Marlowe i 3-miesięcznego syna Majora Jamesa. To właśnie temu maleństwu kilka tygodni przytrafił się wypadek, którzy zmroziłby krew w żyłach niejednego rodzica!

Na swoim blogu Happily Eva After Eva Amurri Martino opisała wypadek, który kilka tygodni temu przytrafił się jej synkowi. Co się wówczas wydarzyło?

Opiekunka do dzieci, która opiekowała się maluchem Evy zasnęła pewnego wieczoru, trzymając dziecko na rękach. To w trakcie snu opiekunki wysunęło się z jej rąk, spadło na podłogę i rozbiło sobie głowę. W wyniku tego wypadku maluch miał pękniętą czaszkę, pod którą pojawił się też rozległy krwotok. Te wieści brzmią naprawdę strasznie!

Oto, jak całe zajście na swoim blogu posiała córka Susan Sarandon:

Kilka dni po Święcie Dziękczynienia nasza opiekunka zasnęła z Majorem na rękach. On wysunął się i uderzył głową o podłogę. Ja i mój mąż Kyle spaliśmy wtedy w pokoju obok. Wybudził nas głośny hałas. Potem usłyszeliśmy przeszywające odgłosy płaczu. Okazało się, że maluch ma pękniętą czaszkę, pojawiło się też krwawienie w mózgu… Ambulans przewiózł go do szpitala Yale, gdzie spędziłam dwa pełne napięcia, stresu i niesamowitych nerwów dni. Towarzyszyłam mu podczas wszystkich badań i przeglądów. Powiedzieć, że były to dwa najgorsze dni w moim życiu to tak jakby nic nie powiedzieć.

Aktorka zdradziła, że z jej maluchem na szczęście jest już wszystko w porządku:

Dzięki pomocy aniołów i Boga, Majorowi nic nie jest . Jest zupełnie zdrowy. Wraca szybko do siebie, uśmiecha się i pokazuje nam, że mimo wypadku rozwija się tak jak powinien. Dziękuje za to Bogu!

Mimo to córka Sarandon przyznała też, że to, z czym nie może sobie teraz najbardziej poradzić to olbrzymie wyrzuty sumienia, które nękają ją od dnia wypadku. Eva uważa, że jej błędem było zatrudnienie opiekunki, zamiast opiekowanie się dzieckiem samemu:

Pozwólcie mi przyznać, że poczucie winy, które nosiłam w sobie dni, a nawet tygodnie po tym zdarzeniu, było intensywniejsze i bardziej niszczące niż wszystko, co przeżyłam, to uczucie, jakiego nie mogłabym życzyć najgorszemu wrogowi. Każdemu w szpitalu mówiłam, że to ja powinnam być wtedy z dzieckiem. Cierpię z tego powodu do dziś! To wszystko było moją winą!

Czy jednak na pewno? W końcu nie każdy rodzic jest w stanie zajmować się swoimi dziećmi przez 24 godziny na dobę…

POLECAMY: NATALIA SIWIEC miała pecha w sylwestra. Trafiła do szpitala

Najważniejsze jest jednak to, że maluchowi już nic nie jest i wraca do formy! Jego babcia na pewno jest tym faktem niezwykle ucieszona!