Danuta Stenka jest gwiazdą nowej "Gali". Wybitna aktorka teatralna i filmowa, znana również z serialu "Diagnoza", w którym wciela się w ordynator Bognę Mróz. Stenka słynie nie tylko z wielkiego talentu i profesjonalizmu, ale też z doskonałego stylu. Jest piękną, elegancką, zawsze świetnie ubraną kobietą, która inspiruje Polki. Pokazuje im też, że nie trzeba bronić się wszelkimi możliwymi sposobami przed efektami upływającego czasu. Bo dojrzałość jest intrygująca. Właśnie o samoakceptacji, a także o rodzinnym życiu u boku męża, aktora, oraz o swoich dorosłych córkach Danuta Stenka opowiada w "Gali". Fragmenty wywiadu z aktorką przeczytasz już teraz PONIŻEJ.

Danuta Stenka w "Gali" o dojrzałości

Danuta Stenka w tym roku skończy 58 lat. W "Gali" wyznaje, że im jest starsza, tym z większą przyjemnością korzysta z życia. Już nie poddaje się presji i negatywnemu myśleniu.

Zmusiłam się, by zwolnić - mówi Stenka w "Gali". - Uznałam, że niepotrzebnie tak biegnę, że przelatuję przez życie jak pies przez pole. Zobaczyłam, jak ważne są dla mnie proste przyjemności. To, że można znaleźć chwilę, by poczytać do woli, posiedzieć z bliskimi i nagadać się przy herbacie. I nie myśleć w wolnym czasie, ile mam do zrobienia, z czym się nie wyrabiam, dokąd muszę jeszcze pojechać, zadzwonić.

Aktorka przyznaje też, że dopiero z wiekiem nauczyła się lubić siebie w pełni.

Akceptuję siebie teraz bardziej, niż wtedy, gdy byłam młodą dziewczyną. Co więcej, ja siebie lubię – ze wszystkimi niedoskonałościami. Wiek jest przecież składową każdego człowieka, nie ma sensu się temu sprzeciwiać. Ani go zakłamywać.

Danuta Stenka o mężu i córkach

Choć Danuta Stenka jest jedną z najpopularniejszych polskich aktorek i największych gwiazd naszego show-biznesu, to konsekwentnie oddziela sferę publiczną od prywatnej. Nigdy nie zdecydowała się na okładkę z mężem, aktorem Januszem Grzelakiem. Nigdy nie zapraszała tez mediów do swojego domu - jasno wyznaczała granicę. Tylko w "Gali" Stenka zdecydowała się uchylić rąbka tajemnicy i opowiedzieć o swoich najbliższych. Najwięcej wyjawiła o swojej relacji z ukochanym mężem:

Przede wszystkim bardzo się lubimy. Jesteśmy po prostu dobrymi kumplami, przyjaciółmi. Fajnie nam się razem rozmawia, wygłupia, pichci, podróżuje... i po świecie, i przez życie - mówi gwiazda.

Stenka dodaje, że spodziewano się, iż jej szczęśliwy związek rozpadnie się w momencie, gdy osiągnie medialny sukces. Tymczasem, tak się nie stało!

Kiedy na horyzoncie pojawiły się moje sukcesy, wróżono nam koniec związku. Tłumaczono, że mężczyzna, zwłaszcza w tym zawodzie, skoncentrowany na sobie nadwrażliwiec, nie udźwignie sytuacji, w której żona będzie miała większe osiągnięcia niż on.

Okazuje się, że Grzelak od początku wspierał i dopingował żonę. Jej wysoka pozycja w branży nigdy nie zaszkodziła ich związkowi.

Nie traktował moich sukcesów jak swojej porażki, tylko jak nasze wspólne zwycięstwo - tłumaczy Stenka. - Szczerze mówiąc, miał do tego pełne prawo, bo razem pracowaliśmy nad moimi rolami. To on przynosił gazety z informacją o werdykcie i radośnie obwieszczał mi, że zdobyłam nagrodę na jakimś festiwalu. (śmiech) Ale też on jeden widział, jaką cenę płacę za te sukcesy, ile mnie to kosztuje.

Gwiazda opowiedziała też o swoich córkach - Paulinie i Wiktorii. Ma z nimi wspaniały kontakt. Nigdy niczego przed nimi nie ukrywała, również swoich emocji:

One znają ciemną stronę każdego mojego sukcesu, moje lęki, stres, załamania, nieprzespane noce, wylewane łzy... Kiedy były małe, nie zabierałam ich ani do teatru, ani na plany filmowe. Zaczęły mnie poznawać jako aktorkę teatralną z własnej woli i stosunkowo późno – Paulina w gimnazjum, Wiktoria w liceum. Udaje mi się czasem je zaskoczyć.

Cały wywiad z Danutą Stenką przeczytasz w nowej "Gali", która trafi do sprzedaży już w poniedziałek, 4 lutego. Polecamy!