To jedna z najgłośniejszych spraw w rodzimym show-biznesie. W lipcu 2014 r. Dariusz K. potrącił na pasach 63-letnia kobietę, która przechodziła na zielonym świetle. Poszkodowana zmarła na miejscu. Były mąż Edyty Górniak prowadził auto pod wpływem kokainy, którą - według zeznań biegłych - miał zażyć na 1,5 godziny przed wypadkiem. Trafił do aresztu, z którego przewożono go jedynie na salę sądową. 

Proces pełen był zawiłości i zwrotów akcji. Dariusz K. jako linię obrony obrał tłumaczenie, że wszyto mu w wątrobę esperal - środek chemiczny stosowany najczęściej w leczeniu alkoholizmu. Miał on ponoć opóźnić rozkład kokainy, zażytej poprzedniego dnia, przez co badania toksykologiczne wykazały błędny pomiar.

Prokurator wnioskował o wyrok 8 lat pozbawienia wolności dla Dariusza K. Adwokat zaś - o 5. W poruszającej mowie tydzień temu były mąż Edyty Górniak wyraził żal i skruchę za swój czyn, przeprosił rodzinę zmarłej i poprosił sąd o jak najłagodniejszy wyrok podkreślając, że 2 lata, które spędził w więzieniu, to połowa życia jego małej córeczki, Lei. 

Dzisiaj sąd wydał wyrok: Dariusz K. został skazany na siedem lat pozbawienia wolności, a także otrzymał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Będzie musiał zapłacić również wszystkie koszty postępowania sądowego.

Jednak 2 lata aresztu, które odbył do tej pory, wliczają się w poczet zasądzonego wyroku, zatem K. spędzi w więzieniu jeszcze 5 lat. Prokuratura wnioskowała o dalszy areszt, aż do uprawomocnienia się wyroku. Zdaniem obrony Dariusza K., to niepotrzebny wniosek.

Sąd przy wydawaniu wyroku wziął pod uwagę (jako okoliczność łagodzącą) żal i skruchę skazanego oraz przeprosiny skierowane w stronę rodziny, jak również stabilne życie oraz wzorową postawę skazanego w areszcie.

Prokurator jest zadowolona z wyroku, jednak nie jest on jeszcze prawomocny.

>> PRZECZYTAJ TAKŻE: EDYTA GÓRNIAK nie zabroniła teściom widywać się ze swoim synem?

Lubisz Gala.pl? Polub nas na Facebooku!