Dariusz Michalczewski został zatrzymany przez policję. Taka wiadomość dotarła w środę wieczorem do mediów. Na wizerunku, który przez ostatnie lata Dariusz Michalczewski wypracował sobie w mediach (od lat pielęgnuje image przykładnego męża i sportowca tolerancyjnego na inne rasy, poglądy, wyznania, a przede wszystkim - orientacje seksualne), będzie to poważna skaza. Otóż, zgodnie z doniesieniami Dziennika Bałtyckiego, bokser został dziś po południu zatrzymany z zarzutami stosowania... przemocy domowej! Co więcej, słynny Tiger miał podobno przy sobie całkiem sporą dawkę narkotyków.

ZOBACZ: TYLKO U NAS! Dariusz Michalczewski stchórzył podczas własnego wesela! [WIDEO]

Jak donosi Dziennik Bałtycki, żona Michalczewskiego, Barbara Imos, zawiadomiła dziś policję o tym, że bokser stosuje względem niej przemoc domową. Policja od razu zareagowała na wezwanie małżonki gwiazdy boksu. Podczas aresztowania i rewizji osobistej funkcjonariusze mieli znaleźć przy Michalczewskim... prawie pół grama kokainy! Jak donosi gazeta, zgłoszenie dotyczyło przemocy fizycznej, a bokser mógł znajdować się pod wpływem substancji odurzających.

POLECAMY: DARIUSZ MICHALCZEWSKI zmierzy się w wyjątkowej walce! Z kim?

Dzisiaj po południu policjanci zatrzymali 48-letniego mężczyznę podejrzewanego o posiadanie substancji zabronionych. Taką informację podała rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. Zgłoszenie dotyczyło awantury domowej, w której miał uczestniczyć właśnie Dariusz Michalczewski. Póki co, lokalna policja wciąż nie otrzymała jednak formalnego zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa od osoby zgłaszającej, czytaj: żony Michalczewskiego. Mimo że plotka już roznosi się niemal z prędkością światła, to - jak czytamy na dziennikbaltycki.pl - gdańska policja odmawia potwierdzenia, że chodzi o Dariusza Michalczewskiego.

Informacja o zatrzymaniu Tigera jest o tyle szokująca, że Michalczewski przez ostatnie lata szczególnie dbał o wizerunek wyjątkowo troskliwego ojca i męża oraz ambasadora mniejszości seksualnych w Polsce. Skutecznie zrywał z krzywdzącym stereotypem boksera - angażował się społecznie i politycznie, występował w programach telewizyjnych, był często cytowany.

Michalczewski nieraz podkreślał, że lubi rozpieszczać swoją żonę kosztownymi  podarunkami. Miał dbać też o dzieci (bokser ma trzech synów: Michała, Nicolasa i Dariusza Juniora). W zeszłym roku zasłynął głośnym i otwartym wsparciem dla osób z kręgu LGBT. Pokazał się nawet na okładce kontrowersyjnego magazynu PRIDE. Od tego czasu cała Polska mogła myśleć, że okazjonalne bójki i nadużycia przemocy mistrz świata w boksie (Michalczewski został mistrzem świata zawodowców federacji WBO, WBA, IBF w kategorii półciężkiej oraz WBO w kategorii junior ciężkiej, był też mistrzem Europy amatorów w kategorii półciężkiej) ma już za sobą. Dzisiejsze doniesienia Dziennika Bałtyckiego wskazują jednak niestety na co innego.

CZYTAJ KONIECZNIE: DARIUSZ MICHALCZEWSKI ostro o homofobii Polaków

Czyżby bokser stracił kontrolę nad swoim życiem i tak jak Ryszard Rynkowski pozwolił, aby to używki zawładnęły jego życiem...?

Póki co czekamy na dalszy rozwój wydarzeń. Myślicie, że Tiger faktycznie miał poważne problemy, które skrywał przed światem? Mamy nadzieję, że cała afera okaże się jedynie jakimś niefortunnym nieporozumieniem...