Wczorajsza informacja o śmierci Davida Bowiego wstrząsnęła milionami fanów legendarnego muzyka na całym świecie. Bowie, który zaledwie w miniony piątek świętował swoje 69. urodziny i premierę nowej płyty, zmarł po 18-miesięcznej walce z chorobą nowotworową.

Muzykowi nie tylko udało się utrzymać informację o chorobie w największej tajemnicy, ale w dodatku kontynuować pracę niemal do ostatniej chwili.

Jeszcze kilka tygodni temu David Bowie widziany był na premierze musicalu "Lazarus" opartego o swoje utwory. W nowym wywiadzie reżyser tego widowiska Ivo van Hove zdradził, że muzyk zmagał się z rakiem wątroby.

- Zaczęliśmy wspólną pracę nad "Lazarusem" i któregoś dnia David odciągnął mnie na bok, by powiedzieć mi, że nie będzie mógł być obecny na każdej próbie z powodu choroby i leczenia, jakiemu się poddaje - zdradził van Hove w rozmowie z dziennikiem "The Independent". - Powiedział mi wtedy, że choruje na nowotwór wątroby.

Współpracownik Davida Bowiego zdradził, że muzyk świetnie krył przed wszystkim swoją chorobę i nie dawał po sobie poznać, że może mu coś dolegać.

- Obsada spektaklu nie miała pojęcia o chorobie Davida i podejrzewam, że również muzycy, z którymi nagrywał ostatnią płytę nic o tym nie wiedzieli. On bardzo dużo pracy włożył w dokończenie tych dwóch projektów na czas. Nie chciał pozwolić, by choroba wygrała.

Plotki o złym stanie zdrowia Bowiego pojawiały się w mediach od lat. Muzyk w 2004 roku dostał ataku serca na scenie i od tamtej pory unikał występów na żywo. W sumie David Bowie, który nigdy nie ukrywał, że był kiedyś uzależniony od narkotyków i alkoholu, przeszedł aż sześć zawałów.

 

» PRZECZYTAJ TAKŻE: David Bowie - Największe hity zmarłego muzyka!