Moda to... możliwość wyrażenia siebie. Zarówno dla projektanta jak i każdego człowieka to sposób ekspresji osobowości i nastroju. Moda na co dzień może wnosić w nasze życie estetykę, piękno, nonszalancję lub wygodę. Moje klientki przychodzą do mnie, abym pomógł im wyrazić ich indywidualizm i poczuć się bardziej pewnymi siebie.

Inspirację czerpię... uważnie obserwuję otaczajacą mnie rzeczywistość, nigdy nie wiem, co mnie zainspiruje. Najczęściej pomysły przychodzą mi do głowy wieczorem. Nieraz, gdy już zasypiam, nagle zrywam się i szkicuję pół nocy. Inspirują mnie również podróże.

Ostatnie osiągnięcie... moja kolekcja. Jest bardzo kobieca, szalona. Chciałem, żeby nawiązywała do dawnego krawiectwa, do kolekcji Yvesa Saint Laurenta, Cristobala Balenciagi, ale też zależało mi, żeby była nowoczesna. Łączy w sobie całe moje zamiłowanie do prawdziwego krawiectwa, ale też szalone pomysły, jak prane skórzane garnitury czy też kamizelki z imitacji futra lamparta. Lubię prace nad formą i fakturą tkanin. Pomysły czerpię z samych tkanin, to one prowokują formy i konstrukcje. Tworzę w zgodzie z tkaniną. Pociąga mnie to, że czuję tkaninę, to że wiem, jakie są jej możliwości. W nowej kolekcji znalazły się kolorowe sukienki bombki przeplecione zimnymi organicznymi formami żakietów w kolorze gipsu, uzupełnione skórami w szlachetnych barwach. Jak na mnie – feeria barw!

Moja muza... Nigdy nie mam na myśli jednej kobiety. Muza to raczej postać drzemiąca w mojej podświadomości, będąca zlepkiem cech osób, które poznałem na różnych etapach mojego życia. Postać ta stale dojrzewa wraz ze mną.

Trendy... To projektanci je tworzą. Ja wymyślam własne i na nich buduję swoje kolekcje.

Najczęściej pracuję... w samotności. Lubię inspirującą ciszę. Najlepiej pracuje mi się, kiedy już pracownia jest pusta i w zupełnej ciszy mogę się oddać tworzeniu.

Ulubione kolory... szlachetne granaty, czernie i przydymione szarości. Lubię kolory nie do końca określone.

Marzę, aby ubrać... każdą kobietę, która stwierdzi, że ubranie, które dla niej zaprojektowałem, pozytywnie wpływa na jej życie.

Chciałbym pokazać swoją kolekcję w... Grand Palais w Paryżu!!!

Gdybym nie był projektantem... pewnie zostałbym komikiem lub aktorem. Chciałbym wykonywać pracę, która pozwalałaby mi wyrażać siebie.

Marzę... o tym, żeby zostać właścicielem wspaniałej tropikalnej wyspy, na której zawsze mógłbym odpocząć, zaszyć się i poszukać inspiracji.

Moja dewiza... żyj jak najwięcej...

Boję się... braku pomysłów, pustki w głowie.

Mój sposób na szczęście... niezależność, swoboda. Lubię mieć szalone pomysły, np. wybrać się na kolację w Paryżu albo spontaniczny weekend na plaży.

Chciałbym zmienić... zawsze wszelkie zmiany zaczynam od siebie, przez co inaczej postrzegam świat i ten, który stwarzam wokół siebie, jest lepszy... Nie narzekam.

Kocham... słońce i poranki z widokiem na morze. Przestrzeń!

Nienawidzę... zależności. Chciałbym móc polegać tylko na sobie. Nie jest to łatwe. Nie lubię ograniczeń, bo życie jest zbyt krótkie, by się podporządkowywać wbrew własnej woli.

Za rok o tej samej porze... nie wiem, co się zdarzy, ale mam nadzieję, że będę robił coś fajnego. Nie lubię planować, bo życie ma zawsze ciekawsze pomysły... ;-)

Kobieta powinna być jak... kobieta. Nie lubię udawania. Lubię szalenie seksowne kobiety, mające poczucie własnego sexapilu i silną osobowość... Coraz tego mniej.

Modę traktuję... jak zabawę. Staram się bawić modą i mieć do niej dystans. Często z niej żartuję, a to pozwala mi mieć świeże spojrzenie.

Jestem dumny z... pracuję nad tym. Jestem perfekcjonistą i uważam, że zawsze może być lepiej.