Nie żyje Debbie Reynolds. Amerykańska gwiazda kina zmarła zaledwie… dzień po śmierci swojej córki, Carrie Fisher! Informację o śmierci Debbie przekazał syn Debbie a brat Carrie - Todd Fisher. Wieść od razu podały wszystkie amerykańskie media. Debbie Reynolds zmarła w Beverly Hills 28 grudnia 2017 roku w wieku 84 lat. Rodzina aktorek przeżywa podwójny szok i smutek.

ZOBACZ: CARRIE FISHER NIE ŻYJE Kim była księżniczka Leia z Gwiezdnych Wojen?

Jednak to, na czym dziś skupiają się amerykańskie media, to nie tylko fakt, że obie aktorki odeszły z tego świata dzień po dniu. Przy okazji ich śmierci magazyny i portale wspominają ich niełatwe życie i więź, która nie zawsze przypominała poprawne stosunki między matką i córką.

Jak zatem wyglądały relacje obu pań?

NIEŁATWE DZIECIŃSTWO

Carrie Fisher byłą córką Debbie Reynolds i jednego z najsłynniejszych amerykańskich muzyków lat 50. - Eddiego Fishera. Carrie miała zaledwie dwa lata, kiedy ojciec porzucił jej matkę dla Elizabeth Taylor. Reynolds została wówczas sama z dwójką dzieci: Carrie i jej młodszym bratem, Toddem. Mimo to aktorka nie od razu skupiła się na rodzinie. Starała się w pełni swoje „5 minut” i więcej czasu spędzała na planach kolejnych filmów, niż w domu z dziećmi. Jak donosiły ówczesne kroniki towarzyskie, nie stroniła też alkoholu i innych modnych w tym czasie używek.

POLECAMY: DEBBIE REYNOLDS NIE ŻYJE Aktorka zmarła dzień po swojej córce!

Mimo że ich matka była cały czas nieobecna w domu, to jednak Carrie i Todd łaknęli uwagi swojej matki. Legenda głosi, że aby zwrócić jaj uwagę na siebie, obije spali u niej w sypialni na podłodze.

FASCYNACJA IKONĄ

Debbie Reynolds rzadko znajdowała czas dla swoich pociech. Kiedy jednak w końcu jej się to udawało, to najczęściej rodzina była oblegana przez paparazzi i fanów aktorki, którzy utrudniali dzieciom spokojny i normlany kontakt z matką. Potem Carrie wspominała to w swojej książce:

„Nie lubiłam się nią dzielić. Ludzie odpychali nas od mamy, by dostać się do swojej ukochanej gwiazdy. Mówili, że uważam się za nie wiadomo kogo, bo jestem córką Debbie Fisher, a ja po prostu, jak każda dziewczynka, chciałam raz na jakiś czas spędzić kilka chwil z zapracowaną mamą....”

W jednym z wywiadów Fisher zdradziła, że jako dziecko była wpatrzona w matkę jak w obrazek. Carrie niejednokrotnie wspominała potem, że podziwiała matkę za jej urodę, sylwetkę, kasę i styl. Kiedy jednak zdała sobie sprawę, że nieprędko dorówna matce, postanowiła skupić się na nauce i rozwijaniu swojego poczucia humoru.

NIEOCZEKIWANA SŁAWA

Jak się potem okazało, córka miała co najmniej tak samo duży talent aktorski jak matka. Carrie została zaangażowana przez Georga Lucasa do sagi filmów „Gwiezdne Wojny”, w których wcieliła się w kultową postać – księżniczkę Leię. To właśnie ta rola przyniosła jej międzynarodową sławę i popularność, której nagle zaczęła zazdrościć jej matka. Debbie swoje najlepsze lata miała wówczas już za sobą.

Carrie Fisher nie mogła się do końca pogodzić z takim stosunkiem matki do jej sukcesów i swoje uczucia postanowiła spisać w formie książki „Postcards from the Edge”. To właśnie na jej podstawie w 1990 roku został zrealizowany film „Pocztówki znad krawędzi” z Meryl Streep i Shirley MacLaine w rolach głównych. W filmie pokazano historię rywalizacji pomiędzy Carrie a jej matką, Debbie Reynolds, która po raz pierwszy została opowiedziana szerokiej publiczności.

ALKOHOL, NARKOTYKI I DEPRESJA

Z czasem Fisher nie mogła sobie poradzić z coraz to większym problemami w swoim życiu. Zaczęła nadużywać alkoholu i narkotyków, co sprawiło, że była całkowicie niezdolna do grania. To wtedy jej matka okazała się dla niej opoką.

Fsher ostatecznie zdecydowała się przystąpić do Anonimowych Narkomanów i Anonimowych Alkoholików. Rozpoznano u niej też chorobę afektywną dwubiegunową, przez którą pomagała jej przechodzić właśnie Reynolds.

I choć Carrie przez długie lata żyła w cieniu matki, to jednak jej ciepłe uczucia do niej nigdy się nie zmieniły, o czym wielokrotnie zapewniała potem w wywiadach oraz w swojej książce „The Pribcess Diarist”.

KSIĄŻKOWE PODSUMOWANIA

To właśnie te publikację zadedykowała matce. Napisała, że to Debbie Reynolds pomogła jej przetrwać walkę z chorobą psychiczną, uzależnieniami i kolejnymi nieudanymi związkami. W ramach laudacji Carrie wystosowała też do Reynolds zabawny apel:

„Mojej matce za bycie zbyt upartą i zbyt rozważną, by umrzeć. Kocham cię, ale twoja prawie śmierć nie była zabawna. Nawet o tym nie myśl, żeby zrobić mi to ponownie w jakiejkolwiek formie!”

CZYTAJ TEŻ: CARRIE FISHER NIE ŻYJE Ikonę kina żegnają gwiazdy

Los rodzinie Fisher spłatał jednak figla i najpierw zabrał z tego świata córkę, a w dzień potem zrozpaczoną matkę. Nie tylko dla bliskich obu aktorek, ale i dla fanów amerykańskiej kinematografii, jest to niepowetowana strata…