Nie żyje DJ Adam Sky. Określany mianem jednego z najpopularniejszych twórców muzyki elektronicznej w Azji, zmarł na skutek urazów po tragicznym wypadku. Do zdarzenia doszło w sobotę, 4 maja, na indonezyjskiej wyspie Bali. Australijski didżej został śmiertelnie ranny podczas próby ratowania swojej przyjaciółki. Miał 42 lata. Informacja została już potwierdzona w oświadczeniu opublikowanym na oficjalnych profilach artysty w mediach społecznościowych.

- Z wielkim żalem musimy potwierdzić, że Adam Neat uległ śmiertelnemu wypadkowi, próbując ratować swoją przyjaciółkę, która doznała wielokrotnych złamań, w sobotę 4 maja na Bali - czytamy w komunikacie.

DJ Adam Sky - tragiczna śmierć na Bali

Jak donosi indonezyjska policja, DJ Adam Sky pobiegł w kierunku znajomej, Zoi Lukiantcevej, która nagle spadła z tarasu hotelu Hillstone Villas Resort z wysokości kilku metrów. Próbując ratować kobietę, muzyk wypadł przez szklane drzwi. Rozbite szkło przecięło mu rękę i doprowadziło do silnego krwotoku. Przyczyną śmierci didżeja była właśnie znaczna utrata krwi. Przyjaciółka artysty trafiła do szpitala ze złamaną nogą. Z oświadczenia wynika, że rodzina muzyka jest w drodze na Bali.

Zdjęcia tragicznie zmarłego didżej możecie obejrzeć w GALERII >>

SPRAWDŹ TEŻ: AVICII ostrzegał, że umrze. Wstrząsająca wypowiedź didżeja przed śmiercią