W wywiadach często skarżą się na ciemną stronę sławy: natrętnych paparazzich i wyrazy uwielbienia składane na środku ulicy przez fanów. Ale popularność ma też sporo plusów i dlatego aktorska czołówka Hollywood rzadko kiedy traci na

inwestycjach w nieruchomości. O tym, że ziemia to świetna lokata kapitału, przekonał się Brad Pitt, który za 1,7 mln dolarów kupił na początku swojej kariery małą posiadłość w Los Feliz, na przedmieściach Los Angeles. Kiedy związał się z Angeliną i rodzina zaczęła się powiększać, przebudowywał willę, by każdy członek rodziny miał swoją sypialnię i łazienkę. Dom przypomina już małe miasto, ale służy aktorskiej parze i szóstce ich dzieci jako azyl na wakacyjne wypady w przerwach, gdy Pitt i Jolie nie pracują akurat na planach filmowych.

Kupić rezydencję za kilka milionów, gdy się zarabia kilkanaście, to nie wyzwanie. Inspirująca jest za to historia Richarda Bransona, który miał ledwie 28 lat i pustą kieszeń, gdy kupił swoją wyspę na Karaibach, zbijając cenę z 5 mln do 180 tys. dolarów. Ale takich pieniędzy też nie miał, wiedział jednak, że musi je zdobyć. I tak został jednym z najbogatszych ludzi na ziemi.

Własne wyspy są modne w środowisku gwiazd, które mają dość zgiełku wielkich miast i turystów tłoczących się na progu, gotowych dać się pogryźć psom i postrzelić ochronie, byle tylko zrobić sobie zdjęcie z idolem. Ale dla świeżych celebrytów takie atrakcje są w cenie. Dlatego gwiazdki telewizyjnych show chętnie odkupują domy „z historią” w Bel Air, eleganckiej dzielnicy Beverly Hills. Najlepiej jeśli stoją nieopodal willi legendy Hollywood Ronalda Reagana, a tuż obok mieszka celebrycki kucharz Gordon Ramsay. Taki właśnie dom, za 11 mln dolarów, kupili niedawno Kim Kardashian i Kanye West. Utrzymany był w stylu śródziemnomorskiej willi, ale go przebudowano, by łatwiej było ustawiać kamery i filmować burzliwe życie pary. Gordon Ramsay dziś z pewnością żałuje, że wydał 6 mln dolarów na dom w takiej okolicy. Za tę cenę mógłby mieć trzy wyspy w karaibskim raju, a żeby wpaść na szklaneczkę rumu do najbliższego sąsiada, np. Richarda Bransona – płynąłby dwa dni jachtem.