Dorota Wellman udzieliła ostatnio szczerego wywiadu, w którym poruszyła temat, który w obecnych czasach dotyka coraz większej ilości par w Polsce i na świecie, czyli problemów z poczęciem dziecka. Dziennikarka i jej mąż, fotograf Krzysztof Wellman, są dziś rodzicami 28-letniego Jakuba. Prezenterka TVN przyznaje, że zanim udało się jej w końcu zajść w ciążę i urodzić syna, przeszła naprawdę trudny okres walki o macierzyństwo.

To jest bardzo tragiczny moment w życiu kobiety, kiedy uświadamia sobie, że może nie mieć dzieci, które bardzo chce. (...) Każdy dzień, kiedy się nie udawało, był dniem rozpaczy - wyznała w rozmowie z redaktorką "Dzień Dobry TVN".

Dorota Wellman o macierzyństwie

Dorota Wellman należy do grona tych gwiazd telewizji, które rzadko eksponują w mediach swoje życie prywatne. Dziennikarka nigdy jednak nie robiła tajemnicy z tego, że pomimo usilnych starań długo nie mogła zajść w ciążę.

 Do piekła bym trafiła, żeby mieć dziecko. Tak mi bardzo na tym zależało - zdradziła.

60-latka wspomina, że na szczęście mogła w tamtym czasie liczyć na empatię ze strony swoich bliskich.

Jestem w takim środowisku, w którym wszyscy mieli świadomość, że bardzo pragnę dziecka, raczej mnie wspierali, niż mówili: "Co to? Jesteście 5 lat po ślubie, a dzieci nie ma" - wyjaśniła.

Wellman podkreśla, że zadawanie bezdzietnym parom pytań o ciążę i dziecko jest wysoce nie na miejscu.

Zresztą uważam, że to jest najbardziej chamskie pytanie, jakie możemy zadać. Niestety zdarza się to nawet w rodzinach, że naciskają, ciągle pytają, nie mają w sobie delikatności. A trzeba wiedzieć, że za każdą taką historią może stać bardzo duża ludzka tragedia i możemy kogoś zranić do kości. Zanim więc zadacie to durne pytanie: "Dlaczego jeszcze nie ma dziecka", to się trzy razy zastanówcie - zaapelowała.

Dorota Wellman wspomina swoje problemy z zajściem w ciążę

Głównym powodem niepłodności Doroty Wellman były problemy ze zdrowiem, a dokładniej zaburzenia hormonalne. Prowadząca "Dzień Dobry TVN" przypomniała, gdy starała się o dziecko, a więc na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku, metoda in vitro nie były jeszcze tak powszechna, jak teraz. Ostatecznie zdecydowała się więc na terapię hormonalną, której skutki odczuwa do dziś.

Wzięłam tyle hormonów, że powinnam nimi sikać. Jestem z tego powodu bardziej otyła, niż powinnam być, bo niestety u mnie ta karuzela hormonalna trwa, ale mam to gdzieś, bo nieważne jest to, że jestem gruba, ale że mam mojego syna - króla mojego świata - wyznała.

Dziennikarka otwarcie przyznaje, że pierwsze miesiące upragnionej ciąży wiązały się w jej przypadku z ogromnym strachem.

Był on bardzo uzasadniony, ponieważ jeśli ktoś ma kłopoty hormonalne, to ciąża jest wysokiego ryzyka, więc tak naprawdę odetchnęliśmy z ulgą po czwartym miesiącu, kiedy wiedzieliśmy, że już jesteśmy o krok dalej - opowiedziała.

Dorota Wellman podzieliła się także swoją radą dla par, które zmagają się z niepłodnością.

Trzeba na ten temat rozmawiać, nie zostawiać tego jako rzeczy, która nas zjada od środka i nie przeżywać tej tragedii w samotności, bo w parze jest wielka siła, żeby to przetrwać i żeby się nie poddać w jakimś momencie - podkreśliła.

Trzeba też próbować różnych możliwości leczniczych, choć wiem, że stoją za tym finanse i nie poddawać się po pierwszym nieudanym razie - dodała.

ZOBACZ TEŻ: Dorota Wellman pozywa TVP za atak "Wiadomości": "Czuję się jakby mnie ktoś obrzygał"