Katarzyna Glinka (41) bardzo sobie ceni prywatność. Nic dziwnego, że w sieci rzadko pojawiają się zdjęcia jej z ukochanym czy z synkiem. Dla nas postanowiła uchylić rąbka tajemnicy i opowiedziała, jak wygląda typowy dzień z jej życia.

7.00 Jestem śpiochem i w weekendy mogłabym nie wychodzić z łóżka nawet  do godziny 10. Na co dzień budzę się tak, by zdążyć zawieźć synka do przedszkola. Jednak kiedy idę na plan serialu, muszę wstać już o piątej. Nauczyłam się, żeby nie korzystać z funkcji drzemki w telefonie. Wstaję po pierwszym dzwonku budzika. Jeśli tego nie zrobię, znowu zasypiam, a potem zaczynam dzień w biegu.

7.30 Jakiś czas temu zmieniłam nawyki  żywieniowe i zaczęłam jeść pięć posiłków dziennie. Trzymam się tego, bo wtedy lepiej się czuję. Kiedyś nie jadłam śniadań, teraz nie wyobrażam sobie początku dnia bez tego posiłku. Jest to najczęściej jogurt z płatkami  i owocami. Jeśli akurat mam ochotę na coś słodkiego, dodaję miód.

8.00 Nie używam dużej ilości detergentów, dlatego nie oczyszczam twarzy za pomocą płynów czy emulsji. Przemywam ją tylko wodą. Potem nakładam intensywnie nawilżający krem. Latem sięgam po taki z filtrami. Są to często kosmetyki marki Dermedic, która ma formuły idealne do suchej skóry. I to wszystko, bo rano nie mam czasu na staranną pielęgnację.

8.30 Ponieważ w pracy noszę bardzo mocny makijaż, prywatnie pozwalam  sobie tylko na podkład i tusz do rzęs. Dotychczas nie znalazłam lepszego niż Hypnôse od Lancôme. Chętnie sięgam także po polskie kosmetyki. Uważam, że dorównują tym zagranicznym. Testuję ich bardzo dużo i jestem zazwyczaj zadowolona. Na przykład bardzo cenię sobie markę Wibo. Podkłady, które lubi moja skóra, ma też firma AA. Są lekkie i świetne do  codziennego makijażu.

„Poczucie własnej wartości to najlepszy sposób, by czuć się piękną. Staję więc przed lustrem i mówię sobie: jest OK”. - KATARZYNA GLINKA

9.00 Pogodzenie pracy z wychowywaniem syna to trochę jak walka z żywiołem. Dlatego wszystko planuję z dużym wyprzedzeniem. W pierwszej kolejności muszę zapewnić opiekę dziecku, kiedy zaczynam pracę tak wcześnie, że przedszkole jest jeszcze zamknięte. Zdjęcia na planie kończę po 12 godzinach i wtedy szybko biegnę po syna, by odwieźć go na tenisa, w którego gra regularnie. Potem gonię do Teatru Kwadrat, gdzie występuję w czterech sztukach, dlatego muszę znaleźć kogoś, kto odbierze Filipka z zajęć. Oczywiście w tym całym szaleństwie potrzebuję również czasu dla siebie. Na szczęście mój zawód pozwala mi na wolne dni.

14.00 Stałym elementem mojej diety są warzywa, które jadam zazwyczaj z rybami. Sięgam też po owoce i zdrowe przekąski, m.in. orzechy. Uwielbiam świeżo wyciskane soki. Są jednym z moich posiłków. Zwracam uwagę na to, aby jeść sezonowe produkty.

17.00 By odzyskać siły po codziennych wyzwaniach, chodzę na masaż tajski. Działa na mnie bardzo relaksująco. Staram się to robić regularnie, bo poprawia mi samopoczucie. Godzina poświęcona tylko sobie jest bezcenna.

18.00 Ruch to moja wrodzona potrzeba i nie trzeba mnie do niego przekonywać. Latem jeżdżę na rowerze, zimą na nartach, gram też w tenisa i squasha. Mimo że w mojej pracy trudno o regularność, staram się każdego dnia znaleźć czas na sport. Inaczej bardzo źle się czuję. Najłatwiej jest z bieganiem, bo wystarczy mieć ze sobą buty i można to robić nawet w przerwie między innymi zajęciami. Potrzebuję wtedy tylko 40 minut.

19.00 Jeżeli mam w planach ważniejszą imprezę, wybieram się do warszawskiej kliniki urody SkinClinic na zabieg Intraceuticals. Jest przecudowny, świetnie odświeża skórę, powoduje, że staje się lepiej odżywiona i zrelaksowana Makijaż i fryzurę robię u profesjonalistów. Światła fleszy potrafi ą obnażyć każde niedociągnięcie.

20.00 Mój codzienny wieczorny rytuał to co najmniej pół godziny z książką. Teraz czytam „Króla” Szczepana Twardocha. Towarzyszy mi przy tym dobra muzyka. Chętnie oglądam również seriale na Netflixie i zaczynam się zastanawiać, czy nie jestem od niego trochę uzależniona. To bardzo wciągające.

"Mimo że w mojej pracy trudno o regularność, staram się każdego dnia znaleźć czas na sport. Inaczej bardzo źle się czuję. Najłatwiej jest z bieganiem, bo wystarczy mieć ze sobą buty i można to robić nawet w przerwie między innymi zajęciami." - KATARZYNA GLINKA

21.00 Dopiero przed snem mam więcej czasu na dbanie o skórę. Najpierw zmywam dokładnie makijaż. Niestety kosmetyki do demakijażu działają wysuszająco, dlatego używam tylko wody. Oczywiście trudno tak zmyć tusz do rzęs, więc sięgam po dwufazowy olejek Lancôme. Regularnie stosuję także peelingi. Mój ulubiony to ten z wyciągiem ze śluzu ślimaka marki Hristina. Wieczorem nakładam maseczki na twarz, np. z retinolem. Bardzo odżywiają moją skórę. Ostatnio polubiłam te firmy Janda. Skórze dostarczam także witaminy C, bo zauważyłam, że dobrze to na nią wpływa. Na okolice oczu nakładam maść apteczną Retimax z witaminą A, to mój sprawdzony trik, który natychmiast poprawia gęstość skóry. Trzeba jedynie uważać, by nie podrażniła oczu. Polecam ją każdej kobiecie, która walczy z kurzymi łapkami. 

22.00 Jeśli mam jakiś trudniejszy czas i czuję się zmęczona, to kojąco działa na mnie muzyka relaksacyjna albo ajurwedyjska. Zapalam wtedy świece i słucham tych spokojnych melodii. Wystarczy mi 15 minut przed snem, by się zresetować i zapomnieć o problemach.