Miniony rok nie należał do łatwych dla Edyty Górniak. Sukcesy zawodowe artystki niestety nie poszły w parze ze szczęściem w życiu osobistym. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy gwiazda przeżyła rozstanie po krótkim, lecz intensywnym związku z Mateuszem Zalewskim, dla którego przeprowadziła się z Los Angeles do Polski, a także musiała się zmagać z traumą po utracie ciąży oraz wspierać swoją ciężko chorą matkę, dla której zrezygnowała z udziału w drugiej edycji programu "The Voice Kids". W opublikowanym 11 stycznia 2019 roku liście do swoich fanów, Edyta Górniak zdradziła, że ten ciężki okres niestety znacząco odbił się na jej zdrowiu i kondycji psychicznej.

Mój czas regeneracji fizycznej i duchowej dał przestrzeń na refleksje i na upomnienie się organizmu o swoje prawa. (...) Mój organizm i umysł w kilku momentach zeszłego roku domagał się głosu. Stłamsiłam to. Ważniejsi byli dla mnie Producent trasy, szefowie telewizji, Reżyserzy, moja publiczność, ich szczęście, ich oczyszczenie serc podczas koncertów i ich zaufanie. Jestem odpowiedzialna i zadaniowa. Nie mogłam pozwolić sobie na żaden moment słabości. Moje serce, musiało poczekać aż do teraz - napisała na swoim oficjalnym profilu na Facebooku.

Edyta Górniak po raz pierwszy tak szczerze odniosła się do swojego szeroko opisywanego w mediach związku, a następnie burzliwego rozstania z Mateuszem Zalewskim a także poronienia, o którym opowiedziała publicznie dopiero w listopadzie 2018 roku.

- Kobiety, które doświadczyły poronienia często nie rozmawiają o tym z nikim. Nie wypłakują tego bólu na głos. Zostają samotne w swojej wewnętrznej żałobie. Zostają same ze wstydem, że ich organizm nie podołał... Musimy o tym rozmawiać i wzajemnie się wspierać. Przecież tyle Nas jest... (!) Ufam Mojemu Stwórcy. Bezwarunkowo. Jeśli związek dwojga ludzi miał okazać się niedojrzały, bylibyśmy egoistami chcąc dla własnego spełnienia skazać bezbronne życie na niewłaściwy dla niego Dom. Pan Bóg już to wiedział, zanim zrozumieliśmy to my  - wyznała wokalistka w dalszej części wpisu.

Gwiazda potwierdziła też, że to dla Mateusza Zalewskiego przeprowadziła się z synem z Los Angeles do Polski.

Tak, przeprowadziłam się z pięknego Los Angeles dla relacji, która przetrwała w swojej czystości zaledwie trzy miesiące, bo dalszy czas odsłaniał różnice w dojrzałości życiowej i właściwie był już nieustającą walką. Ale za to - mój Syn korzystając z Naszego pobytu w Polsce spełnia się dziś i realizuje w swojej wymarzonej szkole wojskowej. Nie liczą się więc przepłakane do świtu noce w obliczu szczęście mojego dziecka - czytamy w liście piosenkarki.

Edyta Górniak bezpośrednio zwróciła się do swoich fanów, którym jest wdzięczna za ogrom wsparcia w tamtych trudnych chwilach.

Miłość, którą dostawałam od Was po każdym koncercie, pomogła mi przejść to wszystko i wybaczyć sobie. Wychodząc na scenę i motywując Was do szczęśliwego życia, nawet nie wiedzieliście o tym, że także Wy motywowaliście mnie. Że byliście moim parasolem ochronnym zarówno na czas utraty ciąży, jak i na czas rozstania - napisała.

Edyta Górniak o poronieniu i rozstaniu z partnerem

Miejmy nadzieję, że Edyta Górniak najtrudniejsze chwile ma już za sobą, a 2019 rok będzie dla niej bardziej pomyślny niż miniony. Z pełną treścią wpisu artystki możecie się zapoznać na jej fan page'u na Facebooku.

SPRAWDŹ TEŻ: Edyta Górniak pod kroplówką na planie "Agent Gwiazdy"!