Elisabeth Revol w wywiadzie z Francuską Agencją Prasową opowiedziała o tym, co dokładnie działo się z nią i Tomaszem Mackiewiczem w ostatni weekend na Nanga Parbat. Przypomnijmy, że francuska himalaistka wróciła już do swojej ojczyzny i przebywa aktualnie w szpitalu w alpejskiej miejscowości Sallanches. Relacja Revol z Nanga Parbat jest naprawdę dramatyczna. Dowiadujemy się z niej, że para wspinaczy nie spędziła na szczycie nawet sekundy. 

- Poczułam niesamowitą euforię, ale ona trwała tylko moment. Tomek powiedział mi: "nic nie widzę". Zaczęliśmy schodzić z góry, jednak szło nam to bardzo ciężko. Tomek opierał się na mnie, nie mogliśmy poruszać się zbyt szybko - opisuje Revol. 

Opis Revol o tym, co działo się z Tomaszem Mackiewiczem podczas próby zejścia ze szczytu Nangi jest naprawdę wstrząsający.

- W pewnym momencie nie mógł oddychać, zdjął z twarzy maskę zabezpieczającą przed niską temperaturą i zaczął na moich oczach zamarzać. Jego nos zrobił się po prostu biały. Tak samo ręce - tak Revol opowiada o stanie organizmu Tomka Mackiewicza.

ZOBACZ: TOMASZ MACKIEWICZ Być może znamy powód, dlaczego wrócił na Nanga Parbat

Elisabeth Revol i Tomasz Mackiewicz na Nanga Parbat

Załamanie pogody sprawiło, że himalaiści nie mogli zejść do obozu. Schronili się więc pod kopułą szczytową, gdzie spędzili całą noc. O świcie Francuzka mogła już ocenić stan Tomasza Mackiewicza. To, co zobaczyła, przeraziło ją.

- Z jego ust stale ciekła krew - opowiada.

W tym momencie Revol zaczęła informować o problemach i od ludzi organizujących pomoc usłyszała, że ma zejść na poziom 6000 metrów, a Polaka później wezmą śmigłowcem z poziomu 7200 metrów.

- Ja tak nie zdecydowałam. To zostało mi narzucone - przyznaje Revol.

Elisabeth Revol na koniec rozmowy zdradziła, że teraz priorytetem jest dla niej uniknięcie amputacji kończyn i odzyskanie sprawności. Francuzka wyraziła też chęć spotkania z dziećmi Tomasza Mackiewicza.

Zdjęcia Elisabeth Revol ze szpitala możecie obejrzeć w naszej GALERII >>>