Problemy Ellen Degeneres zaczęły się kilka miesięcy temu, gdy gwiazda internetu NikkieTutorials w wywiadzie potwierdziła doniesienia, jakie wcześniej pojawiały się w sieci. Na różnych forach od dłuższego czasu można było znaleźć wypowiedzi osób, które miały styczność z popularną dziennikarką. Twierdziły one, że Ellen nie jest tak sympatyczną i ciepłą osobą, na jaką się kreuje. YouTuberka nie tylko nie zaprzeczyła im, ale też dodała kilka słów od siebie.

Ellen Degeneres zniknie z anteny?

Program  "Ellen Degeneres Show"  stał się przedmiotem wewnętrznego śledztwa prowadzonego przez Warner Media. Jak donoszą amerykańskie media, producent i dystrybutor show zaangażował zewnętrznych ekspertów, którzy odbędą szereg rozmów z aktualnymi i byłymi pracownikami programu. Decyzja jest efektem kwietniowej "bomby", jaka spadła na program Ellen i samą prowadzącą. Opowieści NikkieTutorials oraz wielu innych osób postawiły DeGeneres w fatalnym świetle. Dziennikarka miała nie tylko być nieuprzejma, ale również traktować pracowników i niektórych gości programu mało humanitarnie. Nikkie twierdzi na przykład, że nie mogła korzystać z toalety na planie, bo ta była już zarezerwowana dla innej gwiazdy, zaś jeden z byłych pracowników wyznał iż zdarzało się, że Ellen odsyłała kogoś do domu, bo "nieprzyjemnie pachniał". Również słowa "dzień dobry" i "dziękuję" miały nie przechodzić gwieździe show przez gardło. Wśród poważniejszych zarzutów miały się znaleźć również te o rasizm.

Sama zainteresowana nie odnosi się do zarzutów i nie komentuje ich w żaden sposób. Producenci show wydali za to wspólne oświadczenie, w którym wyrażają zaniepokojenie zaistniałą sytuacją:

Jesteśmy naprawdę załamani i jest nam przykro, gdy słyszymy, że choć jedna osoba w naszej rodzinie produkcyjnej miała negatywne doświadczenia. To nie jesteśmy my, to nie jest misja, którą wyznaczyła nam Ellen. Cała odpowiedzialność za produkcję programu Ellen całkowicie spoczywa na nas - czytamy.