Cały czas nie milkną echa po finale krajowych preselekcji do Eurowizji. Choć od koncertu w studio TVP minęło już dobrych kilka dni, w mediach cały czas trwają dyskusje o dość wątpliwym poziomie zaprezentowanym przez dziesiątkę artystów, którzy dostali się do finału. Na artystach suchej nitki nie zostawiła jedna z jurorek, Maria Sadowska, która już podczas przyznawania punktów wyraziła swoje niezadowolenie z poziomu tegorocznych eliminacji. Padły ostre słowa. Jakie dokładnie?

ZOBACZ TEŻ: KASIA MOŚ polską reprezentantką na tegoroczną Eurowizję!

Marysia Sadowska, piosenkarka i reżyserka (m.in. "Sztuki Kochania"), bez ogródek skrytykowała zaprezentowane utwory i poziom wokalny uczestników preselekcji do Eurowizji 2017. Jednocześnie wyraziła swoje zadowolenie, że do Kijowa pojedzie zwyciężczyni polskich eliminacji - Kasia Moś.

POLECAMY: KATARZYNA MOŚ Zwyciężczyni polskiej Eurowizji na okładce Playboya!

Co o całym wydarzeniu myśli trenerka „The Voice of Poland”, która program wygrała już trzy razy z rzędu? Zaradziła to w rozmowie z Wideoportalem:

Poziom był tragiczny. Prawda jest taka, że dobrzy artyści nie chcą brać udziału w Eurowizji. Nie dziwię się kolegom, że nie chcą brać udziału w tym wyścigu, bo sama bym nie chciała.

Sadowskiej bardzo nie spodobał się fakt, że, jej zdaniem, artyści zupełnie nie przygotowali się do finału preselekcji:

Amatorzy, którzy wystąpili tutaj pierwszy lub drugi raz w życiu, pokazali, że to nie jest do końca ich miejsce. Potrzebują może jakiś warsztatów. Coś trzeba zrobić, bo Eurowizja poszła do przodu. To już nie jest festiwal badziewnej piosenki biesiadnej, co zresztą udowadniają inne kraje…

Maria Sadowska porównała następnie ostatnie występy z utworami ostatnich zwycięzców Eurowizji - Jamalą oraz Mansem Zelmerlowem. Artystka nie kryła, że ich poziom muzyczny bardzo jej zaimponował:

Oni podczas byłych finałów konkursu pokazali się od bardzo dobrej strony. Świat poszedł do przodu, a my jesteśmy w jakiejś… Nie chcę się wyrażać w telewizji…

Sadowska wychwalała także zeszłoroczny występ Michała Szpaka w Sztokholmie. Przy okazji doceniła też utwór Kasi Moś, który jej zdaniem, był najlepiej przygotowaną z tegorocznych propozycji. Jurorka przyznała przy okazji, że to właśnie ta piosenkarka była jej faworytką. Dobrze oceniła także występ Carmell, która okazała się ulubienicą telewidzów:

Jej piosenka jako jedyna była nowoczesna. Taka na miarę XXI wieku!

No cóż, miejmy nadzieję, że za rok poziom polskich preselekcji będzie znacznie wyższy. I że ich tegoroczna zwyciężczyni, Kasia Moś, zaprezentuje się w maju w Kijowie od jak najlepszej strony!

Tymczasem przypominamy jej sobotni, zwycięski występ:

Trzymaliście za nią kciuki?