Całe śledztwo zostało wszczęte dzięki kilkunastoletniej dziewczynce. Ojciec dziewczynki zauważył, ze reakcja jego córki na kontakt z jednym z fizjoterapeutów była dość nietypowa. O podejrzanym zachowaniu córki ojciec dziecka powiadomił zarówno lekarzy, jak i policję. Podejrzany fizjoterapeuta  został zatrzymany. Postawiono mu zarzuty posiadania i utrwalania treści pornograficznych. Jak informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga oskarżono go także o wykorzystywanie bezradności pacjentów i poddawania ich czynnościom seksualnym. Przedstawiciele Budzika początkowo nie chcieli komentować sprawy, twierdząc że wyjaśnienie sytuacji należy do policji. Teraz postanowili zabrać głos w tej sprawie.

Kilka godzin temu do mediów trafiło oświadczenie fundacji „Akogo?” Ewy Błaszczyk, która prowadzi klinikę. Przedstawiciele kliniki informują, że w momencie ujawnienia popełnienia przestępstwa od razu zawiadomili prokuraturę, a fizjoterapeutę podejrzanego o wymienione wyżej czyny zwolnili. Co więcej, zapewniają swoim pacjentom opiekę psychologów.

Zatrudniamy wyselekcjonowany, profesjonalny personel, jednak nie byliśmy w stanie w procesie rekrutacji i pracy poznać wszystkich (często ściśle zatajanych) aspektów ich życia prywatnego i psychicznego. Nauczeni przykrym doświadczeniem wprowadzimy dodatkowe kontrole, zwiększymy czujność całego zespołu medycznego oraz rodzin pacjentów, jak również rozszerzymy monitoring na wszystkie sale ćwiczeń, gwarantujący większe bezpieczeństwo dla pacjentów" - piszą w oświadczeniu. 

Na temat całego wydarzenia głos zabrała również Ewa Błaszczyk, która stworzyła klinikę Budzik.

 Ona była w takim minimalnym kontakcie. A bliscy, którzy są z dziećmi na co dzień, zauważają każdą najdrobniejszą zmianę i dostrzegają, gdy dzieje się coś niepokojącego. Na szczęście u nas jest tak, że rodzice mieszkają w "Budziku", są przy swoich dzieciach niemal non stop i dlatego jesteśmy w stanie szybko zareagować - powiedziała Ewa Błaszczyk.

Ewa Błaszczyk w wywiadzie dla portalu NaTemat.pl wyznała, że niemal natychmiast zostały podjęte działania.

Z naszej strony wyglądało to tak, że gdy tylko otrzymaliśmy od rodzica niepokojący sygnał, to natychmiast, wręcz z prędkością światła, zgłosiliśmy to policji. Od tego momentu do teraz wszyscy musieli być w tej sprawie cicho, żeby nie zostały sprzątnięte jakieś dowody - powiedziała Ewa Błaszczyk 

Przypomnijmy, że Ewa Błaszczyk od lat  zaangażowana jest w pomoc dzieciom, które znalazły się w stanie śpiączki. Jej córka Aleksandra od 16 lat jest w śpiączce, w którą zapadła w wyniku zachłyśnięcia się wodą przy połykaniu tabletki. Klinika „Budzik” pomogła wielu rodzinom, nic więc dziwnego, że sprawa związana z wykryciem pedofila wśród pracowników kliniki tak dotknęła Ewę Błaszczyk.

- Jest mi bardzo przykro, że to się stało. Przecież sama mam córkę w śpiączce. Też często zostawiam ją pod opieką innych. I też nie mam niestety żadnej pewności, co się wtedy dzieje. Ola mi nie powie – powiedziała Błaszczyk w wywiadzie dla NaTemat.pl.