Podczas, gdy większość kobiet w show-biznesie ściga się w konkursie na najlepszy makijaż, najlepszą kreację i najlepszego chłopaka,Ewa Farna ma w nosie to, jak wygląda i jakiej marki sukienkę ma na sobie.

Chociaż gwiazda zawsze wygląda nienagannie, uważa, że dobra prezencja to element jej zawodu, a makijaż i zakładanie eleganckich kreacji traktuje jak przymus.

- Ubrania? Kosmetyki? To moje narzędzie pracy. Muszę je mieć, ale nie kupuję na tony. Zabiegów urodowych na razie nie potrzebuję. Nie potrzebuję jeździć ferrari i kupować toreb Gucci. Choć oczywiście to ładnie rzeczy. Zostałam przez rodziców tak wychowana, że głupio mi iść do Prady po torebkę - zdradziła Farna w rozmowie z "Grazią".

Okazuje się, że najwięcej przyjemności sprawia piosenkarce, gdy inwestuje swoje pieniądze w rodzinę i przyjaciół!

- Najwięcej wydaję na prezenty dla najbliższych, lubię też dobre jedzenie. Kupuję płyty i filmy, bo nie mogę działać przeciwko sobie i ściągać.

W czasach, w których metka i marka kosmetyku mają wielkie znaczenie, taka postawa zasługuje na pochwałę!

Ciekawe, jak do wypowiedzi Ewy Farnej ustosunkowałaby się chociażby Sara Mannei...

 

» PRZECZYTAJ TAKŻE: Ewa Farna - "Chcę być młodą mamą"