Ewa Minge potrafi doskonale korzystać z mediów społecznościowych. Na Facebooku ma rzeszę oddanych fanów, którym stale odpisuje, jest z nimi niemal non stop w kontakcie. Często pod zdjęciami Minge zamieszcza rozmaite wpisy, również kontrowersyjne. Gwiazda, znana z pomagania najbiedniejszym, opowiada często codzienne historie ze swojego życia lub dzieli się ważnymi przemyśleniami, również na temat show-biznesu.

Tym razem Minge opublikowała zdjęcie, na którym pokazuje swoją naturalną cerę. Piegowatą, niedoskonałą, prawdziwą. Nie ma na niej nawet najcieńszej warstwy podkładu. Projektantka, której wielu zarzuca korzystanie z dobrodziejstw chirurgii plastycznej, jak widać nie ma kompleksów. Akceptuje siebie taką, jaką jest. A z pomówieniami wygrała, gdy podała do sądu lekarza, jaki w show "Na Językach" wymieniał, jakim operacjom plastycznym rzekomo się poddała.

Czy myślicie, że przerabianie zdjęć ma sens? - pyta swoich fanów Ewa Minge. - Po co oszukiwać siebie i innych. Wstaję rano i widzę, co widzę... I to, co widzę, mi nie przeszkadza - piegi, średnia gęstość skóry adekwatna do wieku... Bywa worki pod oczami... Bywa, że oczu brak... I co z tego??? Urodziłam synów, wybudowałam kilka domów, zasadziłam kilka drzew i spełniłam kilka swoich marzeń. Dopełniam każdego dnia losu i wiem, że śmierć to nie koniec... Że nawet jabłko jak gnije w ziemi, pomarszczone, brzydkie i niesmaczne, to dalej w środku ma nasionko, które może dać kolejne życie. Dusza nie umiera i żaden fotoshop jej niestety nie upiększy.

I jak tu jej nie kochać?

POLECAMY RÓWNIEŻ:Wyjątkowa charytatywna kolekcja Ewy Minge Black Butterflies Army>>