Ewa Minge opowiadała już o chorobie, operacjach plastycznych, założonej przez nią fundacji, a nawet o tatuażach. Teraz przyszedł czas na zaręczyny.

Ewa Minge to stała bywalczyni telewizji śniadaniowej. Tam projektantka najwyraźniej czuje się jak w domu. Miło i bezpiecznie.

W sobotę wzięła udział w kolejnej śniadaniowej dyskusji. Tym razem zaproszeni goście rozmawiali o  „Magii zaręczyn” własnie . W trakcie rozmowy Ewa zdradziła kolejną ciekawostkę ze swojego życia. Tym razem  opowiedziała o tym, jak odrzuciła oświadczyny jednego ze swoich  adoratorów:

Najmilej wspominam oświadczyny, kiedy powiedziałam nie - wspominała. Bo to było rzeczywiście na wypasie, myślę, że każda dziewczyna by marzyła o takich zaręczynach. Było to na jachcie u wybrzeży Monte Carlo, był skrzypek, który grał Skrzypka na dachu, był diament wielkości kostki cukru i były moje łzy i nie, po prostu nie. Kiedy nie ma prawdziwej miłości, to nie można bawić się drugim człowiekiem, oszukiwać.

Jakim jeszcze szczegółem ze swojego życia podzieli się z nami projektantka?

 

>> PRZECZYTAJ TAKŻE:EWA MINGE Jest poważnie chora?