Ewa Minge przyzwyczaiła fanów mody do kolekcji haute couture prezentowanych na światowych wybiegach. Tym razem zaskoczyła nową marką AVEEVA, która ma być hołdem wobec młodości. Faktycznie, zdecydowanie bliżej jej do mody ulicznej niż czerwonych dywanów.

Nowa linia ubrań od Ewy Minge

8 marca projektantka po raz pierwszy zaprezentowała swoją nową kolekcję. Minge postawiła na graficzne wzory i wygodę, dlatego w linii AVEEVA na próżno szukać wystawnych sukni i skrojonych na salony garniturów. W kolekcji znajdziemy zarówno wygodne dresy czy zwiewne sukienki jak i lubiane przez gwiazdy komplety złożone z szortów i marynarek w pięknym, rubinowym kolorze.

Co ważne, projektantka i tym razem postawiła na produkcję w Polsce. Dobór naturalnych, praktycznie w całości biodegradowalnych tkanin to kolejny krok Minge w kierunku całkowitej ekologizacji produkcji.

Inspirowały mnie kobiety z całego świata, a najbardziej starożytne rzymianki , które jako jedyne w czasach antycznych miały prawa, a nawet walczyły - mówi nam projektantka. Z drugiej strony pozostawały niezwykle kobiece pomimo oręża, którym nieźle władały. Kobieta jako kwintesencja siły, inteligencji i niezwykłego uroku. Chciałam stworzyć markę uliczną lekką, luźną, ale nadal niepozbawioną płci i kolorów. Ave my, kobiety - dodaje.

Nie bez znaczenia są też ceny ubrań AVEEVA. Można je kupić już od 230 złotych.