Piątkowe wydanie "Faktów" miało zupełnie inne zakończenie niż zazwyczaj. Prowadzący serwis informacyjny, Grzegorz Kajdanowicz zamiast przedstawić swojego gościa w programie "Fakty po Faktach", odczytał oświadczenie redakcji oraz całej stacji TVN, które było odpowiedzią na ostatnie kontrowersyjne materiały o "Faktach" w konkurencyjnych "Wiadomościach". - Naszą  misją i naszym zadaniem jest informowanie o istotnych sprawach bez względu na to, kto jest u władzy i jaką opcję reprezentują bohaterowie naszych materiałów. Taka jest istota prawdziwego dziennikarstwa i wolności mediów - tym słowami wieloletni prezenter "Faktów", Grzegorz Kajdanowicz rozpoczął odczytywanie oświadczenia. 

W dalszej części oświadczenia 48-letni dziennikarz w imieniu redakcji "Faktów" dodał, że dla całej stacji najważniejsze są dwie wartości -niezależność i wolność słowa. 

- Rozumiemy, że nikt nie lubi być krytykowany, ale my nie byliśmy i nie jesteśmy po to, żeby być lubiani przez polityków czy prezesów partii. W przeciwieństwie do telewizji państwowej jesteśmy niezależni, w tym także finansowo. Naszym właścicielem jest notowana na nowojorskiej giełdzie amerykańska firma Discovery, która chroni wolność słowa jako fundamentalną wartość - powiedział Kajdanowicz.

Grzegorz Kajdanowicz, który już od ponad 15 lat jest gospodarzem głównego wydania "Faktów" TVN, przypomniał także jaką rolę powinni pełnić dziennikarze.

- Rolą dziennikarza jest uczciwa praca na rzecz widzów, a nie partii politycznej. To szczególnie ważne teraz, w tak trudnym czasie, kiedy wszyscy Polacy potrzebują rzetelnej informacji. My nie pracujemy dla polityków, tylko dla naszych widzów i to państwo codziennie oceniają naszą pracę - stwierdził 48-latek. 

Na koniec prezenter poinformował, że mimo serii nieprzychylnych reportaży w konkurencyjnych "Wiadomościach", to właśnie "Fakty" TVN są najchętniej oglądanym programem informacyjnym w Polsce.

- W czasie pandemii zaufały nam tysiące nowych widzów i za to państwu dziękujemy. Obiecujemy, że zawsze będziemy starali się pokazywać fakty takimi, jakie są, i patrzeć rządzącym na ręce, niezależnie kto będzie u władzy. 

"Fakty" odpowiadają na ataki "Wiadomości"

Po tym, jak program informacyjny TVN-u skrytykował udział polityków obecnej władzy w obchodach 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej oraz wizytę prezesa PiS-u, Jarosława Kaczyńskiego na warszawskich Powązkach, mimo zakazu zgromadzeń w związku z pandemią koronawirusa, w konkurencyjnych "Wiadomościach" od kilku dni pojawiają się materiały skierowane przeciwko całej redakcji "Faktów". Telewizja Polska zarzuca konkurencji z Wiertniczej, że jest nieobiektywna i zbyt krytyczna wobec rządzących, nie widząc przy tym błędów opozycji. TVP poinformowała także o komunistycznej przeszłości kilku pracowników TVN-u. Zdaniem "Wiadomości" dyrektor programowy stacji, Edward Miszczak należał do PZPR, a były sekretarz programowy, Milan Subotić miał kontakty z wywiadem wojskowym PRL. Natomiast matka wieloletniej prezenterki "Faktów", Justyny Pochanke, według ustaleń dziennikarzy z Woronicza, współpracowała z księgową FOZZ.

Jak donoszą media, do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wpłynęły już skargi po emisji skandalicznych materiałów w "Wiadomościach". Kilka dni temu, przewodniczący KRRiT, Witold Kołodziejski wystosował do władz TVP list, w którym skrytykował główny serwis informacyjny Telewizji Polskiej za kontrowersyjny materiał o Kindze Rusin. W lutym dziennikarze "Wiadomości" w prześmiewczy sposób odczytano wpis prowadzącej "Dzień dobry TVN", który zamieściła po imprezie po gali rozdania Oscarów.  

ZOBACZ TAKŻE: Ilona Łepkowska wystosowała list otwarty do Jarosława Kaczyńskiego. "Okazał Pan lekceważenie ludziom"

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez FAKTY TVN (@faktytvn) Kwi 17, 2020 o 11:47 PDT