Filip Chajzer wzbudza wiele kontrowersji. Jeden z najpopularniejszych dziennikarzy w Polsce dla jednych jest idolem, zaś inni darzą go antypatią. W rozmowie z Sandrą Hajduk podczas transmisji live na Instagramie profilu @magazyngala szczerze opowiedział o tym, czy ciąży mu znane nazwisko oraz jak radzi sobie z hejtem.

Filip Chajzer o karierze zawodowej

Nie jest tajemnicą, że Chajzer jest synem znanego ojca, jednak sam dziennikarz przywykł już do oceniania go przez pryzmat popularnego nazwiska:

Robię swoje, ludzie gadają i będą gadać. Do końca życia będę słyszał, że "stary załatwił mi pracę" - przyznał.

Filip dodał, że praca dziennikarza od zawsze była jego marzeniem:

Życie to jest rozwój. Reporterem jestem od 18. roku życia, reporterem się człowiek rodzi i głęboko wierzę, że to jest właśnie mój przypadek. Studio to z kolei poligon doświadczalny, tam może wydarzyć się wszystko. A ja lubię, jak się dużo dzieje.

Dziennikarz przyznał też, że wbrew niektórym opiniom na jego temat, nie ma narcystycznego podejścia do swojego zawodu:

Wydaje mi się, że zawsze miałem pokorę do ciężkiej pracy. Zawsze wiedziałem, że w życiu nic nie ma za darmo. Zawsze wiedziałem też jak chcę, by wyglądał materiał. Jestem wielkim fanem szkoły anglosaskiej. Uważam, że reporter po coś jest, że nie jest tylko uchwytem do mikrofonu - powiedział.

Filip Chajzer o swoich kontrowersyjnych wypowiedziach

Wiem, że sam wiele razy święty nie byłem. Kiedy jesteś młody, jesteś bardziej radykalny w swoich poglądach. Ja nauczyłem się nie oceniać i brać ludzi takimi, jacy są. Musiałem to w sobie wypracować. Jeśli ktoś ma do mnie negatywny stosunek - ok, rozumiem to - przyznał szczerze prezenter.

Filip odniósł się też do swojego budzącego wiele emocji zachowania, podczas którego w niezręczny sposób skomentował dyskusję o atakach paniki:

Nigdy w życiu moim celem ani zamiarem nie było wyśmiewanie osób cierpiących na jakiekolwiek zaburzenia związane ze stanem psychiczny,. Jeśli ktoś tak to odebrał, to z całego serca przepraszam. (...) Ta krótka scenka rzeczywiście była bez sensu. Jest mi bardzo przykro. (...) Drugi raz nigdy bym tego nie zrobił. Nie przewidziałem skutków - wyznał.

Oglądajcie nasze live'y na Gala.pl we wtorki, czwartki i soboty.