Gisele Bündchen nie musi prosić o wstawiennictwo senatora lub posła ze swojego regionu, żeby uniknąć mandatu. Woli działać natychmiast, w momencie, kiedy grozi jej mandat. Jej sekret? Wyjątkowa uroda i wdzięk. Ta broń jest w stanie sprawić, że zdanie zmieniają najbardziej nieprzejednani funkcjonariusze. Policjanci z amerykańskiego stanu Massachusetts mogli się ostatnio o tym przekonać.

Kiedy Gisele Bündchen jechała swoimi samochodem do Cape Cod, została zatrzymana przez policję za prędkość 115 km/h na drodze z ograniczeniem do 90 km/h. Takie wykroczenie kwalifikuje się do kary, ale top modelce udało się odjechać po wysłuchaniu upomnienia słownego. Podczas kontroli, policjant zorientował się z kim ma do czynienia i był tym tak oczarowany, że wolał darować karę, niż widzieć smutek w pięknych oczach.

Sprawa została szybko nagłośniona, wobec czego, aby odsunąć wszelkie podejrzenia o protekcjonizm, David Procopio, rzecznik policji, oświadczył w Boston Globe, że Gisele Bündchen absolutnie o nic nie prosiła, nie powoływała się na to, że jest modelką ani żoną słynnego amerykańskiego piłkarza Toma Brady'ego. W tym samym momencie, kontrolowani byli również inni kierowcy i oni również zostali tylko upomnieni. „Prędkość została tylko nieznacznie przekroczona. Jej jazda nie była zagrożeniem. Jechała po prostu nieco zbyt szybko biorąc pod uwagę ograniczenie” sprecyzował David Procopio.

Gisele Bündchen zdołała omotać sobie wokół palca siły porządkowe Massachusetts, ale może nie cieszyć się sympatią wśród innych kierowców, a szczególnie kobiet.