Grażyna Szapołowska słynie z rozbieranych ról filmowych. Dziś wielu nawet mówi, że nagość jest jej znakiem firmowym. W książce Łukasza Maciejewskiego "Aktorki. Portrety"  gwiazda opowiedziała, jak wyglądały początki jej kariery.  

Szapołowska dziś wspomina, że reżyserzy często wymagali od niej rozbieranych scen nawet, gdy nie miały żadnego znaczenia dla fabuły.

"Oczywiście często odbierałam telefony i słyszałam gubiącego się w zeznaniach reżysera, dukającego: "Słuchaj, Grażyna, jest taka rola, wiesz". Ścinałam to krótko: »Rozumiem, że trzeba się rozebrać?«. »Tak«. »Dobrze. A ty się rozbierzesz?« »Ja?! Eee, no tak«. »No to dobrze«" - opowiada w książce.

Grażyna Szapołowska otwarcie przyznaje, że wtedy nie widziała innej drogi. Aktorka nie wstydzi się tego, że na nagości zbudowała swoją karierę. 

"Byłam młoda, naiwna i wybrałam taką drogę. Seks jako narzędzie pracy. Reżyserzy to wykorzystali. Im nie zawsze pomogło. Mnie chyba tak. Pół minuty machania tyłkiem wystarczyło, żeby zrobić karierę. To nie były czasy, w których można było wybrzydzać: "Nie, ja tego nie wezmę, tamto mi się nie podoba". Teraz mogę sobie na to pozwolić, ale wtedy brało się wszystko jak leci, żeby czegoś się nauczyć, pracować, a często po prostu przeżyć. Pracowaliśmy przecież za śmieszne stawki" - komentuje Grażyna Szapołowska po latach.

Co sądzicie o wyznaniu gwiazdy? 

 

» PRZECZYTAJ TAKŻE: Grażyna Szapołowska - "Sekretem mojej urody jest... pies!" [WIDEO]