Ostatnio o TVP mówi się głównie z powodu roszad personalnych, jakie zaaplikował w firmie nowy prezes, Jacek Kurski. Polityk PiS-u i mianowani przez niego nowi dyrektorzy anten zdecydowali już o zwolnieniu kilkunastu dziennikarzy z wieloletnim stażem, którzy za bardzo, ich zdaniem, wspierali poprzedni rząd.

W związku z tymi zmianami, z pracą na Woronicza pożegnali się m.in. Hanna i Tomasz Lisowie, Piotr Kraśko, Beata Tadla, a wielu innych nie może być zbyt pewnych swojej przyszłości w firmie.

Taki sposób wymiany personelu nie spodobał się wielu dziennikarzom i internautom. Wśród oburzonych zmianami, jakie wprowadza ekipa Kurskiego, jest również Grażyna Torbicka, która sama od lat związana jest z Telewizją Polską.

– W telewizji przeżyłam już kilka ekip rządzących, miałam kilkudziesięciu prezesów, ale jeszcze nigdy nie było takiej sytuacji, że zwalniani są dziennikarze, którzy swoją dotychczasową pracą nie dawali powodów, by zwalniać ich z powodu ich poglądów politycznych - wyznała w rozmowie z "Faktem" gwiazda.

Choć Grażyna Torbicka nie jest zdziwiona, że w TVP zadziały się zmiany, to nie podoba jej się sposób, w jaki nowe szefostwo spółki rozstaje się z zasłużonymi pracownikami.

– Moi koledzy, którzy już nie pracują w telewizji, nie reprezentowali swoich poglądów na antenie. To, że pojawia się ekipa, która chce wprowadzić nowe twarze, jestem w stanie zrozumieć. Tylko że ten proces rozstania się z dziennikarzami, którzy już nie pasują do nowego wizerunku stacji, powinien być w sposób rzetelny udokumentowany - powiedziała dziennikarka.

Myślicie, że Torbicka pożałuje, że pozwoliła sobie na taką szczerość?

 

» PRZECZYTAJ TAKŻE: Grażyna Torbicka -