Hanna Lis prywatnie jest szczęśliwą mamą dwóch dorosłych już córek - 21-letniej Julii oraz o dwa lata młodszej Anny, które są owocem jej związku z przedsiębiorcą Jackiem Kozińskim. Niestety, jak się okazuje, obie ciąże były poważnie zagrożone, a pierwsza z nich mogła się skończyć tragicznie. W rozmowie z Krzysztofem Ibiszem była prezenterka programów informacyjnych opowiedział o tych wstrząsających wydarzeniach sprzed ponad 20 lat. 

Hanna Lis była w zagrożonej ciąży. Słowa lekarza przerażają 

- Julki o mały włos nie straciłam. Pamiętam, że leżałam w szpitalu i nad głową lekarze mówili: 'Nie, to jest już po ciąży’, jeden mówił do drugiego: 'To co, może wyskrobiemy?'. Ja leżałam, w ogóle nie widziałam, co się dzieje. Tak przeleżałam całą noc, pod dwiema kroplówkami, i rano zawieźli mnie na wózku inwalidzkim, żeby zrobić USG i zobaczyć, jak to lekarz nazwał, 'czy to już się ewakuowało'. Było to, delikatnie rzecz ujmując, bardzo przykre - opowiadała Hanna Lis w programie "Demakijaż". 

Kiedy już wszyscy stracili nadzieję, dziennikarka wciąż wierzyła, że uda się uratować jej córkę. Decydujące okazało się kolejne badanie USG. 

- Pamiętam, że lekarz zaczyna mi jeździć tym urządzeniem po brzuchu i mówi tak nagle: 'Słuchajcie, Jezus Maria, to żyje!'. Wtedy dostałam takiego kopa - zdradziła. 

ZOBACZ TEŻ: Hanna Lis w żałobie. Nie żyje matka dziennikarki: "Rozwesel niebo mamo"