Nowy program TVN "Mali Giganci" miał być jednym z największych hitów wiosennych ramówek. Niestety, zamiast bić rekordy popularności, show wzbudza coraz większe kontrowersje, i to nie tylko pośród widzów!

Niedawno "Gigantów" ostro skrytykowała Agata Młynarska, która uznała, że format programu jest okrutny dla dzieci, które nie rozumieją jeszcze zasad zdrowej rywalizacji i sensu przegranej.

ZOBACZ: Młynarska MIAŻDŻY "Małych Gigantów"!

Teraz do tej krytyki dołączyła też... Hanna Lis. Dziennikarka, która sama jest matką dwóch dorastających córek, przyznała, że najmłodsi uczestnicy programu muszą zbyt ostro ze sobą rywalizować!

- Kłopot zaczyna się gdy dzieci w parach stają przed obliczem jurorów. Cała czwórka odnosi się do dzieci z sympatią i szacunkiem, ale koniec końców musi paść ocena i werdykt - ty jesteś lepszy, ty gorszy i wracasz do domu. Za ostra rywalizacja i zbyt kategoryczny jej finał jak na tak małych ludzi. Rozumiem, że ta recepta sprawdzała się w dziesiątkach innych talent-shows, ale w przypadku programu z udziałem dzieci powinna jednak ulec znacznej modyfikacji. Kolejny problem to wrzucanie do jednego worka diametralnie różnych talentów. Po co stawiać obok siebie pięknie śpiewającą dziewczynkę i chłopca, który fantastycznie potrafi liczyć? Jak to ocenić? Nie ma takiej skali, która byłaby w stanie porównać zdolności matematyczne i wokalne. Scena to nie miejsce na całki i rachunek prawdopodobieństwa, z góry więc wiadomo, że mały matematyczny geniusz nie ma najmniejszych szans w starciu z małą śpiewaczką. Ustawianie takich pojedynków wydaje mi się więc mocno nieuczciwe - powiedziała Hanna Lis w rozmowie z serwisem "Wirtualne Media".

 

» PRZECZYTAJ TAKŻE: Hanna Lis - "Wieje od niej chłodem"?