Zmarł Harry Brant, 24-letni syn supermodelki Stephanie Seymour i znanego biznesmena Petera Branta. Jak podała jego rodzina, przyczyną śmierci było przypadkowe przedawkowanie leków na receptę. Chłopak od kilku lat zmagał się z uzależnieniem od narkotyków, a kilka dni po śmierci miał ponownie udać się na odwyk. 

Harry Brant nie żyje. 24-latek przedawkował leki na receptę

Harry Brant był modelem występującym w kampaniach Balmain i włoskim wydaniu "Vogue'a". Razem z bratem stworzył własną kolekcję kosmetyków dla marki MAC, a jako nastolatek pisał dla magazynu "Interview", którego właścicielem był jego ojciec Peter.

- Już na zawsze zostaniemy pogrążeni w smutku wiedząc, że jego życie zostało przerwane przez tę wyniszczającą chorobę. Harry wiele osiągnął w ciągu 24 lat, ale nigdy nie będziemy mieli okazji zobaczyć, co jeszcze mógł zrobić. Był nie tylko naszym synem, ale również wspaniałym bratem, kochającym wnukiem, ulubionym wujkiem i troskliwym przyjacielem. Był twórczą, kochającą i silną duszą, która wniosła światło do serc tak wielu ludzi. Był naprawdę piękną osobą wewnątrz i na zewnątrz - napisała rodzina Harry'ego w oświadczeniu przesłanym do redakcji "New York Times".

Z uzależnieniem od środków na receptę oraz alkoholu zmagała się również kilkanaście lat temu jego matka, Stephanie Seymour. Modelka trafiła na odwyk z powodu uzależnienia od Vicodinu, który miała łączyć z alkoholem. W 2009 roku jej mąż złożył papiery rozwodowe i oskarżył ją o bycie nieodpowiedzialną matką, która nadużywa leków i alkoholu. Para pogodziła się jednak rok później i nie sfinalizowała rozwodu.