Hugh Grant ciągle funkcjonuje w powszechnej świadomości, jako młody, nieco zagubiony mężczyzna z filmu „Cztery wesela i pogrzeb”. W rzeczywistości, być może ciągle jest nieco niepozbierany, ale na pewno się nieco postarzał. W wieku 50 lat powinien już zacząć uważać na swoje zdrowie. Ostatnio, poczuł się na tyle źle, że musiał się udać do szpitala.

Zawroty głowy, utrata równowagi oraz zadyszka, oto symptomy choroby Hugh. Aktor odmówił jednak wizyty pogotowia ratunkowego. „Nie chciał tracić czasu na wstępną diagnozę służb ratunkowych” wyjaśniła w Sun osoba z bliskiego otoczenia aktora.

Po przybyciu do Chelsea and Westminster Hospital, Sir Grant czekał w poczekalni na mało wygodnym krześle tak, jak wszyscy pozostali obywatele. Jak donoszą niektóre źródła, trwało to niemal cztery godziny. Po wizycie lekarskiej, aktor wrócił samodzielnie do domu. Hugh Grant musi w najbliższym czasie dbać o siebie, a biorąc pod uwagę fakt, iż nie ma nikogo, kto przyniesie mu herbaty, bądź poprawi poduszkę, będzie to nużąca rekonwalescencja. Jego rzecznik prasowy nie wydał jednak żadnego komunikatu w sprawie dolegliwości podopiecznego.

Aktor nigdy nie zaprzeczał temu, iż obecny stan rzeczy „zawdzięcza” dekadenckiemu trybowi życia, jaki prowadził. W odróżnieniu od postaci, które grał na ekranie, w prawdziwym życiu, jest daleki od wizerunku powściągliwego dżentelmena i nie stroni od przygodnego seksu i alkoholu. Mister Grant i Doktor Hugh są różni jak dzień i noc.