Najpierw prawie 50 lat temu kupił i opublikował rozbieraną sesję Marilyn Monroe, dzięki czemu założone przez niego pismo zdobyło olbrzymi rozgłos, a boska MM – tytuł ikony seksu. Teraz, żeby podreperować nie najlepsze wyniki sprzedaży, wpadł na inny genialny pomysł. Za okrągłą sumkę namówił Lindsay Lohan do pokazania swoich wdzięków na okładce styczniowo-lutowego numeru magazynu. To był strzał w dziesiątkę. „Nakład rozszedł się jak świeże bułeczki. Musieliśmy dodrukować kolejne egzemplarze. Sprzedaliśmy też o ponad 50 proc. więcej reklam niż w poprzednich numerach” – mówił zachwycony Hefner. A młoda aktorka oprócz wynagrodzenia zyskała coś jeszcze. Media ochrzciły ją nową seksbombą i nadały jej przydomek LL.