Nie wróżono jej aż tak dużego powodzenia. Gdy dokładnie rok temu Madonna postanowiła wylansować linię odzieżową „Material Girl”, krytycy mody podśmiewali się z niej. Żartowali, że królowej popu brakuje odwagi, by założyć markę dla dorosłych kobiet, dlatego postanowiła ubierać nastolatki – bo właśnie dla nich przeznaczone są ciuchy z metką jej nowej linii. Dodatkowo na niekorzyść Madonny działała sprawa, jaką wniosła do sądu firma LA Triumph. Według jej szefów piosenkarka bezprawnie wykorzystała nazwę „Material Girl”. Tak samo nazywa się jedna z kolekcji ubrań tej amerykańskiej firmy. „Gwiazda nie odniesie wielkiego sukcesu, projektując kreacje dla koleżanek swojej córki” – powtarzali wciąż jej przeciwnicy. Sprawy potoczyły się jednak zupełnie inaczej, niż przypuszczano. „Ubrania Madonny sprzedają się doskonale. To jedna z najpopularniejszych młodzieżowych marek w naszym sklepie. Nie mogę mówić o wynikach sprzedaży, mogę jedynie zdradzić, że Madonna odniosła prawdziwy sukces” – powiedziała dziennikarzom Martine Reardon – zastępca szefa działu sprzedaży i reklamy w nowojorskim domu handlowym Macy’s.

„Material Girl” to oczywiście niejedyny niemuzyczny projekt Madonny. Gwiazda od lat uchodzi w show-binzesie nie tylko za wyjątkową artystkę, ale także za świetną bizneswoman. Ma na swoim koncie wiele udanych inwestycji. Ostatnio było głośno m.in. o jej sieci siłowni Hard Candy. W listopadzie 2010 r. otwarto pierwszy klub w stolicy Meksyku. Kilka miesięcy później powstał kolejny w Moskwie. Ich bywalcy zgodnie przyznają, że te luksusowe siłownie są dobre nie tylko dla ciała, ale także dla ducha. Madonna zadbała, by puszczano w nich najlepszą muzykę, a wnętrza zaprojektowali najlepsi architekci. Choć oba miejsca trochę różnią się od siebie wystrojem, stała jest cena karnetów. Rosjanie i Meksykanie muszą zapłacić 800 dolarów wpisowego, co upoważnia ich także do ćwiczeń przez dwa miesiące. Za każdy kolejny muszą dopłacić 160 dolarów. Oba kluby cieszą się dużym zainteresowaniem. Bogaci ludzie marzący o pięknej sylwetce uwielbiają chodzić do tych snobistycznych  fitness clubów, w których czeka na nich wiele atrakcji. Jedną z nich jest popularny wśród celebrytów napój Vita Coco, który można tam kupić. Madonna, miłośniczka tego kokosowego koktajlu witaminowego, zainwestowała w firmę, która go produkuje, aż 1,5 miliona dolarów. Szefowie marki byli zachwyceni, gdy artystka zdecydowała się wypromować ich produkt. Zwłaszcza że do wkładu finansowego zachęciła także swoich przyjaciół Demi Moore i Mathew McConaugheya.

Cenny trunek

Początkowo miał to być tylko prezent dla przyjaciół i rodziny. Gdy w 2008 roku aktor Dan Aykroyd nawiązał współpracę z firmą Newfoundland Liquor Corp. zajmującą się produkcją alkoholu, nie spodziewał się, że jego wódka okaże się hitem. Gwiazdor znany z przeboju kinowego lat 80. „Pogromcy duchów” od lat jest miłośnikiem napojów wysokoprocentowych. „Zawsze chciałem stworzyć trunek, który będzie miał prosty skład i czysty smak. Taki, w którym nie będzie ulepszaczy jak cukier czy gliceryna” – tłumaczył w wywiadzie. To dlatego gwiazdor wraz z grupą chemików wymyślił recepturę wódki Crystal Head, która na sklepowe półki trafiła w butelkach w kształcie trupiej czaszki. Ile zainwestował w projekt? Stosunkowo niewiele. Mówi się o 600 tys. dolarów. Planowano, że co roku sprzeda się około 5 tys. butelek. Okazało się jednak, że trunek Aykroyda zaczął rozchodzić się jak świeże bułeczki. Cena wódki waha się od 50 do 60 dolarów, a miłośników tego alkoholu z roku na rok przybywa.

Królowa internetu

Mimo że Lady Gaga od dawna przyznaje się do swojej fascynacji Prince’em i z wielką uwagą słucha wszystkiego, co on powie, nie zgadza się z królem popu w jednej kwestii. Podzielił ich... internet. Gwiazdor wciąż powtarza, że sieć umarła i już nic nie będzie w stanie jej wskrzesić. Za to Gaga wręcz przeciwnie. Chętnie udziela się na Facebooku, a także na Twitterze, na którym ma aż 10 milionów czytelników. Piosenkarka wierzy, że sieć jest potęgą przyszłości, dlatego z pasją śledzi wszystkie doniesienia na temat nowinek technicznych. Ostatnio postanowiła nawet zainwestować pokaźną sumę w rozwój jednego z portali. Wraz z prezesem Google Erikiem Schmidtem wsparła nowy portal muzyczno-społeczny Backplane, stworzony przez business menagera Lady Gagi Troya Cartera. Ekscentryczna 25-latka jest właścicielką 20 proc. akcji strony. „Zawsze kochałam internet i nie wyobrażałam sobie świata bez niego. Ale o zaangażowaniu się w rozwój jakiegoś portalu zadecydowało jedno z moich ostatnich spotkań ze Steve’em Jobsem” – wyznała gwiazda. Kilka miesięcy temu artystka została poproszona przez założyciela marki Apple o wypowiedzenie się na temat jego nowego portalu muzycznego Ping. Gadze spodobała się wizja stworzenia strony, gdzie ludzie mogą dzielić się ze sobą plikami muzycznymi i swoimi opiniami na ich temat. Czuła się jednak zawiedziona, że Ping nie byłby zintegrowany z Facebookiem i Twitterem. To dlatego postanowiła stworzyć własną stronę muzyczną, gdzie wszystko wyglądałoby tak, jak ona to sobie wymyśliła.

Backplane nie jest jednak jedynym internetowym przedsięwzięciem Gagi. Na początku sierpnia serwisy informacyjne doniosły, że gwiazda i Kanye West zainwestowali 7,5 miliona dolarów w portal turntable.fm, który także poświęcony jest muzyce.

Szczególna pielęgnacja

 

Pochodząca z Somalii piękna Iman zawsze wiedziała, że modeling jest tylko etapem w jej życiu, który skończy się dość szybko. I nigdy jej to nie przerażało. Czarnoskóra gwiazda była bardzo ambitna i czuła, że świat nie kończy się na chodzeniu po wybiegach. W 1994 roku, po 14 latach pracy w branży modowej, gwiazda założyła firmę, zajmującą się produkowaniem kosmetyków – Iman Cosmetics. Był to strzał w dziesiątkę. Dzisiaj roczne zyski marki wynoszą ok. 25 milionów dolarów. Kobiety z różnych egzotycznych zakątków świata chętnie kupują produkty Iman. Głównie dlatego, że te przeznaczone do makijażu są dostosowane do potrzeb pań o ciemnym kolorze skóry. Na półkach w drogeriach możemy znaleźć cztery rodzaje fluidów w 14 kolorach. W firmowych sklepach Iman można jednak kupić dużo więcej produktów niż tylko fluidy czy pudry. Jest tam także cała gama kremów, a te oczywiście przeznaczone są dla wszystkich kobiet. 

Najpierw film, później kolacja

Jego znajomi z branży mogą mu pozazdrościć nie tylko talentu aktorskiego, ale także wyjątkowej smykałki do interesów. Robert De Niro już od dawna stara się pogodzić swoje dwie największe pasje: kino i biznes. W 2002 roku, zaledwie kilka miesięcy po zamachu na WTC, wpadł na pomysł, by zorganizować na dolnym Manhattanie festiwal filmowy. Chciał, aby był prestiżowy i przyciągał do tych dotkniętych katastrofą dzielnic jak najwięcej ludzi. „Zawsze uwielbiałem atmosferę SoHo czy Tribeki. Bałem się, że po ataku nikt nie będzie chciał się tam pojawiać, co w konsekwencji mogłoby zniszczyć interesy lokalnych restauratorów czy sklepikarzy – wyznał gwiazdor.

Dzisiaj można spokojnie powiedzieć, że festiwal filmowy Tribeca jest jednym z najważniejszych wydarzeń tego typu na świecie. Według nieoficjalnych wyliczeń opublikowanych w kwietniu br. wynika, że do 2010 roku miasto zarobiło na festiwalu aż 660 milionów dolarów. Dolny Manhattan odwiedziło w trakcie trwania tej imprezy ponad dwa miliony miłośników kina.

Tribeca Film Festival nie jest jednak jedyną udaną inwestycją De Niro. Gwiazdor ma sieć 22 restauracji Nobu, specjalizujących się w kuchni japońskiej. Prowadzi je wraz ze słynnym szefem kuchni Nobuyukim Matsuhisa. Stałymi klientami knajpy są m.in. Kate Winslet i Leonardo DiCaprio.

Specjalistka od wszystkiego

Prawdziwą weteranką w dziedzinie udanych inwestycji jest Kim Kardashian. 30-letnia gwiazda reality show sygnuje swoim nazwiskiem linie kosmetyczne (Perfect Skin), odzieżowe (Bebe, Sers), a także biżuterii (Virgin, Saints and Angels). Pierwsze szlify w robieniu biznesów zdobyła w butikach D-A-S-H,które prowadzi wraz z siostrami Khloe i Kourtney. Dzięki sklepom w Calabasas, Nowym Jorku i Miami nauczyła się podstaw księgowości, a także poznała zasady, jakimi kierują się profesjonalne buyerki, kupujące kolekcje do butików.

W zeszłym roku Kim zarobiła sześć milionów dolarów i znalazła się na pierwszym miejscu listy najlepiej opłacanych gwiazd reality show. Jakie ma dalsze plany? Podpisywanie lukratywnych kontraktów, nawet jeśli miałyby dotyczyć promowania płatków śniadaniowych, i otwieranie kolejnych butików D-A-S-H. Najlepiej także poza rodzinnymi Stanami Zjednoczonymi.

Błędna inwestycja

To miał być interes jej życia. W 1988 roku Kim Basinger kupiła za 20 milionów dolarów miasteczko Braselton w stanie Georgia, w którym mieszkało ok. 2300 mieszkańców. Gdy przejeżdżała przez nie samochodem, zakochała się w jego atmosferze i ludziach, którzy wydawali się jej pogodni i otwarci. Aktorka planowała, że nieznaną nikomu mieścinę zamieni w centrum kultury i rozrywki i zacznie organizować tam festiwale filmowe. „Mieszkańcy Braselton dowiedzą się w końcu, kto tu rządzi” – żartowała w wywiadach. Niestety, ambitne plany Kim kompletnie nie wypaliły. W 1993 roku sytuacja finansowa gwiazdy zmusiła ją do sprzedania miejscowości. Niestety, dostała za nią zaledwie... milion dolarów. I podobno do dzisiaj ma gęsią skórkę, kiedy ktoś przypomina jej o tej inwestycji.

Zaczęło się od filmu...

Piosenkarz nie chce zdradzić, ile tak naprawdę zapłacił za portal MySpace. Mówi się jednak o bardzo dużych kwotach. Justin Timberlake postanowił „podreperować” podupadającą społecznościową stronę, gdzie ludzie prezentowali to, w czym byli dobrzy. Zamieszczali na swoich profilach własne utwory, wiersze czy obrazy. Jednak w ciągu ostatnich lat popularność MySpace znacznie zmalała.

Jaki Justin ma pomysł na szybką rewitalizację portalu? Na razie nie chce nic powiedzieć. Wiadomo tylko, że ma już przygotowane biuro w siedzibie MySpace i planuje być tam tak często jak to tylko możliwe. Fani Timberlake’a śmieją się, że ich ulubiony piosenkarz zamarzył o pracy w portalu internetowym po filmie „Social Network”, w którym zagrał jednego z inwestorów Facebooka Seana Parkera. Timberlake oczywiście temu zaprzecza i powtarza, że o kupnie MySpace myślał już od dawna, tylko jak prawdziwy biznesmen czekał na najlepszy moment na wykonanie transakcji.