Zwycięzcami 11. edycji "Tańca z gwiazdami", która rozpoczęła się w marcu, ale z powodu pandemii koronawirusa została wstrzymana do jesieni, zostali Edyta Zając i Michał Bartkiewicz. Modelka za wygraną w show Polsatu otrzymała Kryształową Kulę oraz nagrodę pieniężną w wysokości 100 tys. złotych, natomiast jej taneczny partner odebrał czek o wartości 50 tys. zł. Końcowy werdykt bardzo zaskoczył Iwonę Pavlović. Jurorka show, która za każdy finałowy taniec przyznała zwycięskiej parze maksymalną liczbę punktów, wyznała tuż po werdykcie, że liczyła na wygraną Julii Wieniawy i Stefano Terrazzino. 

Edyta Zając wygrała "Taniec z gwiazdami". Iwona Pavlović zaskoczona werdyktem widzów

- Myślałam, że w tym programie nic już nie jest mnie w stanie zaskoczyć, a jednak - wyznała wielokrotna mistrzyni Polski w tańcu towarzyskim w rozmowie z serwisem "Pomponik". 

W dalszej części wywiadu 57-latka oznajmiła, że według niej dużo lepiej na parkiecie prezentowała się Julia Wieniawa. Jurorka nie wykluczyła, że 21-letnia aktorka mogła paść ofiarą faworytki, bowiem od samego początku wszyscy w niej widzieli zwyciężczynie całego show. Międzynarodowa sędzia taneczna dodała na koniec, że każdy ma prawo do innego zdania i szanuje decyzję telewidzów.

- Edytka skradła serca naszej publiczności przed telewizorami, chociaż według mnie - sędziego bardziej technicznego - Julia tańczyła dużo lepiej. No, ale w tym programie cuda, cuda. Wszystko się może zdarzyć. Ludzie przed telewizorami mają prawo do własnej decyzji. Będę to zawsze powtarzać.

A Wy komu kibicowaliście w finale? 

ZOBACZ TAKŻE: Finał "Tańca z gwiazdami 2020" - wyniki, relacja, zdjęcia