Od tajemniczego zaginięcia Iwony Wieczorek mija wkrótce już 10 lat. Czy sprawa, którą żyła cała Polska w końcu się rozwiąże? Tak twierdzi dziennikarz śledczy Janusz Szostak, który sprawą zaginięcia młodej gdańszczanki interesuje się już od lat. Redaktor naczelny magazynu "Reporter" ogłosił kolejną akcję poszukiwawczą, która jego zdaniem może w końcu wyjaśnić zagadkę zaginięcia 19-latki.

Kolejne poszukiwania Iwony Wieczorek

Jeszcze w lipcu na ogródki działkowe między ulicą Hallera a aleją Macieja Płażyńskiego w Gdańsku ma wjechać mała koparka i licząca około 10 osób ekipa wyposażona w georadary. Przeszukanych ma zostać w sumie kilkaset metrów kwadratowych terenu. To miejsce było co prawda już przeszukiwane pod tym kątem przez policję w 2016 roku, ale Szostak twierdzi, że zrobiono to wtedy pobieżnie.

Dziennikarz chce jeszcze raz przeszukać działki, ponieważ znajduje się tam trop, na który trafił po "rozmowach z ludźmi". Uważa też, że pojawiały się tam "osoby ze świata przestępczego".

Wiele tropów prowadziło na tę działkę - podsumował dziennikarz w rozmowie z portalem Onet.

Iwona Wieczorek została zamordowana, a może uprowadzona? Redaktor śledczy, który jako jedyny dziennikarz zapoznał się z pełną dokumentacją śledztwa, ma swoją hipotezę.

- To jest zbrodnia podwórkowa. To nie jest zbrodnia doskonała, zaplanowana, którą popełnili zawodowi przestępcy. To jest zbrodnia, która się odbyła w gronie znajomych - wyjaśniał jakiś czas temu w rozmowie z "Faktem".

To była zbrodnia między znajomymi, zbrodnia przez przypadek. Może to nawet nie była zbrodnia, a nieszczęśliwy wypadek. Doszło do spięcia, małej awantury. Iwona być może została popchnięta, uderzyła głową o coś - chodnik, mur - dodał.

Dlaczego przez 10 lat nie udało się ustalić, co stało się z Iwoną Wieczorek, choć w jej poszukiwania zaangażowani byli śledczy, prywatni detektywi, a nawet jasnowidze?

Zarzuty powinno kierować się do policji. Ja zajmuję się tym społecznie. Organy ścigania mówią, że w tej sprawie zrobiły wszystko. Ale nie udało im się niczego wyjaśnić. Nie ma sprawcy, nie ma ciała - powiedział Szostak Onetowi.

Zaginięcie Iwony Wieczorek

Iwona Wieczorek zaginęła w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku. 19-letnia wówczas mieszkanka Gdańska wybrała się na imprezę do Sopotu, z której nigdy nie wróciła. Znajomi widzieli ją po raz ostatni o godz. 2:50 nad ranem.

Samotnie powracającą do domu dziewczynę o godz. 4:15 po raz ostatni uchwyciła kamera miejskiego monitoringu przy plaży w Jelitkowie, czyli zaledwie 20 minut drogi pieszo od jej domu. Dopiero siedem lat później policja opublikowała nagranie, na którym dokładnie widać mężczyznę z ręcznikiem, który szedł za Iwoną Wieczorek.

W to, że Iwona Wieczorek odnajdzie się żywa wątpi już nawet jej matka.

Jestem świadoma tego, że już jej nie zobaczę. Została kwestia odnalezienia ciała. Czasami tylko myślę: a może nie, może jednak żyje. Zawsze jest minimalna szansa - powiedziała ostatnio w rozmowie z portalem WP.

Kobieta cały czas jednak liczy na to, że sprawa prędzej czy później zostanie wyjaśniona.

Czekam na wiadomość od policji. Wiem, że ta sprawa zostanie wyjaśniona. Mam tylko nadzieję, że stanie się to, zanim umrę - wyznała.