Izabela Janachowska medialną karierę zaczynała od tańca. Dziś jest prowadzącą kilku programów o tematyce ślubnej, szczęśliwą żoną i matką. Jak godzi wszystkie te role? I czy dotyka ją nieustanne komentowanie jej statusu finansowego? "Gali" odpowiedziała na te i inne pytania. 

Izabela Janachowska o pracy na swój sukces

Prowadząca program "Panny młode ponad miarę" wyznała, że choć docenia i bardzo szanuje zasobność finansową swojego męża, sama od lat pracowała na swój sukces. Podkreśla, że wbrew społecznym oczekiwaniom, trudno nazwać ją "Kopciuszkiem".

Lata spędzone na parkiecie sprawiły, że mam mocny charakter i przekonanie, że sobie poradzę. Że jak nie tą drogą, to inną dojdę do celu. Wiem, że nie każdy potrafi się odnaleźć w trudnej sytuacji, dlatego mam poczucie, że jako ta silniejsza muszę najpierw pomagać innym, a później troszczyć się o sobie. (...) Z jednej strony jestem typem księżniczki: lubię zakręcić loki, włożyć różową sukienkę i być noszoną na rękach. Z drugiej - nigdy nie byłam typem leniucha. Taniec nauczył mnie, że w sukcesie talent to tylko kilka procent. Reszta to ciężka praca, której nikt za ciebie nie wykona.

Iza zaznacza, że z domu wyniosła szacunek do samodzielnie zarobionych pieniędzy:

Jestem nauczona, że kobieta musi pracować, mieć cele, rozwijać się. Pracujemy z Krzysztofem razem, ale nie wyobrażam sobie być od niego zależna finansowo, prosić go o pieniądze na własne wydatki. Nawet gdy na początku związku dał mi dostęp do swoich kart kredytowych, krępowałam się z nich korzystać i wszystko kupowałam za swoje. Wiele osób będzie rozczarowanych, ale to nie jest historia w stylu "Kopciuszek poślubił księcia". Zanim poznałam Krzysztofa, też żyłam na dobrym poziomie, choć na pewno nie na aż takim. Pochodzę z rodziny, w której nigdy nie brakowało pieniędzy. Sama też dobrze zarabiałam. Najpierw ucząc tańca, później występując w "Tańcu z gwiazdami". Stać mnie było na markowe torebki i buty, na samochód i mieszkanie. Nie zapomniałam, jak ciężko na to wszystko pracowałam.

Izabela Janachowska o macierzyństwie i małżeństwie

Prezenterka przyznaje, że rola matki odmieniła ją jeszcze zanim na świat przyszedł mały Chris:

Nie chciałam wychodzić za mąż. Później długo byłam przekonana, że nie widzę się w roli matki. Teraz mam męża i dziecko i nie wyobrażam sobie życia bez nich. Gdy byliśmy we dwoje, byłam pewna, że nasz związek jest kompletny. Że nie można być szczęśliwszą. (...) Kiedy byłam w ciąży i już wiedziałam, że urodzę chłopca, wizualizowałam sobie, że będzie taki odważny jak ja. I taki jest. Jak upadnie, nawet nie zapłacze. Skrzywi się i idzie dalej. Jestem z niego szalenie dumna.

Co ciekawe, Janachowska wcale nie zakochała się w mężu "od pierwszego wejrzenia". W wywiadzie dla "Gali" przyznała, że Krzysztof początkowo nie zachwycił jej zanadto:

Na początku nie widziałam w nim materiału na swojego partnera. Gdy się poznaliśmy, nie zrobił na mnie najlepszego wrażenia. (śmiech) Sprawy nabrały tempa, gdy zdobył mój numer telefonu i zaczął mi wysyłać zabawne SMS-y. Okazało się, że ma podobne poczucie humoru do mojego. Wtedy po raz pierwszy zapunktował, pomyślałam: "Może coś w nim jest? Poczucie humoru mają przecież ludzie inteligentni".

Dużo więcej znajdziecie w najnowszym numerze "Gali", który do sprzedaży trafi w poniedziałek, 1 czerwca. Magazyn dostępny będzie w regularnej cenie 5,99 zł, a także w wersjach z krzyżowkami, broszurką kulinarną i z kosmetykiem.