Jacek Braciak w pierwszym sezonie uwielbianego przez widzów serialu "BrzydUla", wcielał się w ekscentrycznego projektanta Pshemko. Zaraz obok postaci Violetty Kubasińskiej, granej przez Małgorzatę Sochę, był jedną z najbardziej barwnych i kluczowych osób w firmie Febo&Dobrzański. Jednak mimo wcześniejszych zapewnień o powrocie na plan całej dawnej obsady serialu, Braciaka w drugim sezonie zabrakło, a jego miejsce zajął duet - Piotr Rogucki i Rafał Mohr. Teraz aktor postanowił wytłumaczyć, dlaczego nie zdecydował się wystąpić w kontynuacji "BrzydUli". 

Jacek Braciak ostro o serialach TVN-u. Dlaczego nie wrócił do "BrzydUli"?

O powodach zakończenia współpracy z producentami "BrzydUli", Braciak opowiedział w książce "Zawód: aktor". Szczerze wyznał, że prywatnie nie jest fanem seriali stacji TVN.

- Zdarza mi się dostawać propozycje seriali z TVN, ale one są wszystkie takie same. Mam wrażenie, że scenariusze, dialogi są pisane jak w epoce Adama Bahdaja, a autor ma trzydzieści lat. Facet w moim wieku na przykład mówi: "Gdybym wiedział, tobym się z nią nie chajtał". Na litość boską, kto tak mówi? Albo tak: "Masz jakieś alko?". Ręce opadają.

Same kalki, figury, sztance. Tam nie ma ludzi, nie ma życia. Wiecznie te damy w swetrach z za długimi rękawami patrzą na Warszawę noc Widzę role, sposób opowiadania, reżyserię nie do odróżnienia. Tam pracują różni reżyserzy, ale jeśli ogląda się te seriale jeden po drugim, wyglądają, jakby robiła je jedna osoba - wyznaje Jacek Braciak.

Dodał też, że swoje występy w serialach traktuje wyłącznie jako źródło utrzymania, a nie ambitne wyzwanie aktorskie.

- "Brzydula" była niezła, ale już "Prosto w serce" koszmarne. Ale ja z tego żyłem przez półtora roku. Miałem szczęście, że zagrałem w "Ja to mam szczęście", które było dobrym serialem. Miałem tam dużo dni zdjęciowych, a co za tym idzie - dużo pieniędzy. Nie traktowałem i nie traktuję tego zawodu jako misji, posłannictwa, to jest moje źródło utrzymania.

Zgadzacie się z nim?