Jan Frycz niespełna dwa tygodnie temu uległ wypadkowi samochodowemu. Aktor stracił panowanie nad prowadzonym przez siebie autem i doznał poważnego złamania ręki.

W tabloidach tuż po wypadku pojawiły się informacje, jakoby Frycz zasłabł za kierownicą. Teraz jednak okazuje się, że przyczyna zdarzenia była zupełnie inna!

- Kierowca jechał sam, był trzeźwy, nie stwarzał innym uczestnikom ruchu żadnego zagrożenia. Poszkodowany został przewieziony przez zespół pogotowia do szpitala. Mężczyzna doznał złamania ręki i ogólnych potłuczeń - powiedział w "Super Expressie" podinspektor Mariusz Furgała z komendy w Dzierżoniowie.

Jan Frycz nadal przebywa w szpitalu i będzie musiał przejść rehabilitację. O jego zdrowie i dobrą opiekę troszczy się żona, Małgorzata:

- Będzie potrzebował jeszcze trochę czasu, żeby wrócić do formy. Teraz najważniejszy jest dla niego spokój i obecność bliskich - powiedziała w tabloidzie żona Frycza.

Życzymy aktorowi szybkiego powrotu do zdrowia!

 

» PRZECZYTAJ TAKŻE: Jan Frycz - Nadal jest w szpitalu!