Nie żyje Jan Kobuszewski. Prawdziwa ikona polskiego teatru i telewizji oraz jedna z najwybitniejszych postaci rodzimej sceny kabaretowej odeszła 28 września w wieku 85 lat. Aktor znany z ról w takich kultowych produkcjach, jak "Brunet wieczorową porą", "Poszukiwany, poszukiwana", czy "Nie ma róży bez ognia" przez swoich bliskich i współpracowników określany był mianem osoby niezwykle charyzmatycznej, również poza sceną. Sprawdź, jak sam o sobie mówił przed laty.

Jan Kobuszewski o swoim wyglądzie

- (…) długie toto, jak Don Kichot przynajmniej, chude toto, gęba pociągła i mizerna, nos orli niestety, uszy odstające, a do tego od dołu takie długie nogi, a od góry takie długie ręce. Czerwony Kapturek mógłby omdleć - tak Jan Kobuszewski pisał o sobie w 1978 roku.

Jan Kobuszewski o swojej dewizie życiowej

- U nas w domu była pogarda dla chamstwa. Mogłem być na scenie chamem, ponieważ tego wymagała rola. Wszystko można osiągnąć z kolegami na scenie , jak i w życiu prywatnym również, uśmiechem. Bez nienawiści, bez chamstwa, z uśmiechem, radością przez życie - mówił parę lat temu w materiale dla "TVN Uwaga!".

Jan Kobuszewski o paleniu papierosów

- Zacząłem w 1944 roku, po Powstaniu Warszawskim. Nigdy nie rzucałem. Paliłem zawsze te najgorsze: Sporty, Starty. Takie okazuje się najmniej szkodliwe. Teraz lekarze mi powiedzieli, żeby ograniczyć, ale nie przestawać, bo byłby to zbyt duży szok dla organizmu - mówił w wieku 80 lat.

Jan Kobuszewski o swoim hobby

- Jestem majsterkowiczem. Sprawy hydrauliczne, sprawy stolarskie, sprawy ślusarskie to jest moja domena. Nawet elektryczne. Nie znam się na tzw. elektronice, więc radio i telewizor w dalszym ciągu to dla mnie terra incognita - mówił w 2014 roku.

Jan Kobuszewski o sławie

- Uważałem, że nie jestem dla prasy, ani dla autoreklamy, tylko jestem dla publiczności. Jeśli publiczność uważa, że to co robię jest w porządku, to mi to absolutnie wystarczało - mówił na temat pogoni za popularnością wśród aktorów.

Jan Kobuszewski o aktorstwie

- Aktorstwo, to zawsze powtarzam wszystkim moim kolegom, polega między innymi na tym, że bez względu na to, jaką rolę by się grało, czy pełnego idioty, czy mędrca, którym przecież aktor nie jest, to trzeba grać prawdziwie. Aktor musi się wczuć w tę rolę tak, jak gdyby był idiotą, albo gdyby był Einsteinem. Dzięki temu zawodowi, jeśli się go traktuje poważnie, wiedzie się zupełnie inne życie, niż to co w domu. Dom jest twierdzą, a to co się robi na scenie, to zupełnie co innego - mówił na pięć lat przed swoją śmiercią.

Zdjęcia Jana Kobuszewskiego znajdziecie w GALERII >>