Jarosław Bieniuk stanie przed sądem, ale nie będzie odpowiadał za gwałt. Jak czytamy w Fakcie, prokuratura okręgowa w Gdańsku zakończyła śledztwo w sprawie byłego piłkarza i wniosła akt oskarżenia. Nie ma w nim jednak mowy o zarzucie popełnienia przestępstwa o charakterze seksualnym, a jedynie "udzielenia substancji psychoaktywnej". Jak dowiedział się tabloid, nie było dowodów na potwierdzenie słów Sylwii Sz., która utrzymywała, że została zgwałcona przez Bieniuka. "- W toku postępowania nie znaleziono dowodów mogących świadczyć o popełnieniu przestępstw o charakterze seksualnym" - powiedziała prok. Grażyna Wawryniuk z prokuratury okręgowej w Gdańsku. Za udostępnienie narkotyków 30-latce, sportowcowi grozi do 3 lat pozbawienia wolności.

Jarosław Bieniuk oskarżony o podanie narkotyków

Sylwia Sz. jest oburzona aktem oskarżenia i zapowiedziała, że ma zamiar dalej działać w sprawie wraz ze swoim prawnikiem: "- Jeszcze w poniedziałek mój mecenas złożył nowe wnioski dowodowe, które powinny być rozpatrzone. Nic nie wskazywało na to, że śledztwo zostanie zakończone, jestem tym bardzo zaskoczona. Zaraz po nowym roku będziemy wyjaśniać tę sytuację w prokuraturze. To co się stało, to po prostu zamiatanie całej sprawy pod dywan" – powiedziała w rozmowie z Faktem.

Jarosław Bieniuk w kwietniu 2019 roku został oskarżony przez Sylwię Sz. o wykorzystanie seksualne ze szczególnym okrucieństwem. Modelka złożyła doniesienie na posterunku policji, ze szczegółami opowiadając, co spotkało ją w nocy z 12 na 13 kwietnia w jednym z sopockich hoteli. Jarosław Bieniuk został zatrzymany, ale opuścił areszt za poręczeniem majątkowym. Jak udało się ustalić Super Expressowi, według prokuratury stosunek seksualny między sportowcem a Sylwią Sz. nie nastąpił wbrew woli modelki. Pod paznokciami 30-latki nie znaleziono materiału genetycznego Bieniuka, a świadkowie mieli zeznać, że odgłosy dobiegające z pokoju hotelowego pary, w ich opinii nie wskazywały na gwałt.

ZOBACZ TEŻ: JAROSŁAW BIENIUK: "Oskarżenia są szokujące zarówno dla Państwa, jak i dla mnie"

Sylwia Sz. miała też wcześniej wysyłać Jarosławowi Bieniukowi zdjęcia i filmy erotyczne oraz opisywać swoje preferencje seksualne. Według tabloidu, prokuratura dotarła do nagrania pochodzącego z telefonu piłkarza, na którym widać że podczas nocy z 12 na 13 kwietnia pokrzywdzona nie była krępowana w hotelowym pokoju, mimo że zeznała inaczej.