Jarosław Bieniuk wyszedł z aresztu za poręczeniem majątkowym w wysokości 20 tysięcy złotych. Wobec byłego piłkarza zastosowano dozór policyjny oraz zakaz kontaktowania się ze świadkami. Bieniukowi postawiono też dwa zarzuty, ale inne niż te, w związku z którymi został zatrzymany we wtorek 16 kwietnia. Przypomnijmy, że partner Anny Przybylskiej trafił do aresztu w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przeciwko wolności seksualnej. Zawiadomienie o przestępstwie złożyła 28-letnia kobieta, która twierdzi, że sportowiec "w okrutny sposób" ją zgwałcił. Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie i przesłuchała Bieniuka w charakterze podejrzanego. W środę późnym wieczorem w Prokuraturze Rejonowej w Sopocie zakończyły się czynności, które decydowały o dalszym przebiegu sprawy.

Jarosław Bieniuk wyszedł z aresztu

Jak poinformował prokurator okręgowy Mariusz Duszyński w rozmowie z WP Kobieta, Jarosław Bieniuk opuścił areszt za poręczeniem majątkowym. Podkreślił również, że zakończyło się dopiero wstępne postępowanie, a sprawa nadal jest w toku:

"– Jarosław B. został przesłuchany w charakterze podejrzanego. Zostały mu postawione dwa zarzuty z art. 58 ustęp 1 Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. To są czyny zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3" - mówi Duszyński.

Jak poinformowało RMF FM i jak potwierdził prokurator Mariusz Duszyński, chodzi dokładnie o zarzut nieodpłatnego udzielenia narkotyków dwóm osobom.

Jarosław Bieniuk zaprzecza doniesieniom ofiary, jakoby miał dopuścić się gwałtu i twierdzi, że cała sprawa została zaaranżowana wyłącznie w celu osiągnięcia korzyści materialnych. Piłkarz wydał specjalne oświadczenie, które przeczytacie TUTAJ.

ZOBACZ TEŻ: NATALIA SIWIEC broni Jarosława Bieniuka: "Jestem pewna, że nie dopuściłby się takiego czynu"