Jarosław Kuźniar przez lata pracy w mediach stał się marką - zarówno telewizyjną jak i internetową. Jako jedna z nielicznych osób pracujących w telewizji, nie uważa małego ekranu za jedyne miejsce na zawodową realizację. Kuźniar zdaje sobie sprawę, że nie można pracować w telewizji za wszelką cenę. Tygodnik "Newsweek" na bohatera najnowszej okładki wybrał właśnie byłego pracownika TVN, który już za kilka miesięcy poprowadzi nowy program - tym razem w Internecie. Transfer Kuźniara z TVN-u do Onetu, jest jednym z pierwszych przejść - z tzw. "tradycyjnych mediów" do sieci - w polskich mediach. Pierwszy był Tomasz Lis, który po odejściu z Telewizji Polskiej, przeniósł swój program do sieci. 

-Znam te argumenty, że telewizja jest najlepsza, że poza telewizją nie ma życia, że być w telewizji to jak złapać Pana Boga za nogi. Wielu się dziwi, że odchodzę z miejsca, w niejeden chciałby być, gotów byłby dać się nawet za to pokroić - wyznał Kuźniar. 

Prezenter przyznał, że jego telewizyjną karierę uważnie śledziła... jego córka. 

-Córka pyta czasami, czy byłem dziś w telewizji. Ale to takie pytanie dziecka, które nie bardzo jeszcze wie, co to znaczy: być czy nie być postacią telewizyjną. Ma cztery lata, bardziej niż tata na ekranie interesuje ją tata, który może się z nią pobawić w kawiarnię - dodał dziennikarz. 

Dziennikarz na słowa krytyki oraz zarzuty, że już się kończy wyznaje: Wręcz przeciwnie, dopiero się zaczynam. 

Czy uważacie, że rezygnacja z telewizji była dobrym rozwiązaniem?  

»PRZECZYTAJ TAKŻE: Jarosław Kuźniar odszedł z Dzień Dobry TVN. Wiemy, kto dołączy do Anny Kalczyńskiej