Dziennikarze stacji TVN należą do grona najlepiej zarabiających w Polsce. Jak się okazuje, pieniądze niekoniecznie przekładają się na wydatki, a idealnym tego przykładem jest prezenter TVN 24, Jarosław Kuźniar. Dziennikarz postanowił dumnie pochwalić się w wywiadzie dla jednego z pism, w jaki sposób często podróżuje ze swoją córeczką.

- Podróże są fantastyczne dla dzieci. Widzę, jak Zośka reaguje na wszystko, co nowe. Na ludzi, jedzenie. Na podróż z dzieckiem wcale nie jest trudno się spakować, nie trzeba brać wanienek, krzesełek i bóg wie czego jeszcze. Fotelik samochodowy? Nie ma sensu. Do Kanady i USA nie braliśmy żadnych gadżetów.Pojechaliśmy do Walmartu, kupiliśmy wszystko, co było nam potrzebne, a pod koniec podróży wszystko oddaliśmy, mówiąc, że nam nie pasowało.

A może wcale nie chodzi o samą wygodę, lecz również skąpienie pieniędzy? Jarosław Kuźniar ewidentnie zapomniał do czego służą sklepy...

Wypowiedź Kuźniara została zauważona nawet przez piłkarza i trenera Franciszka Smudę, który oznaczył dziennikarza w poście na Twitterze pisząc:

"Przychodzi Kuźniar do Biedronki... Polaki Cebulaki"

Trudno się z nim nie zgodzić. W końcu dziennikarz rzeczywiście pochwalił się typowym "polaczkowym" zachowaniem.A później wszyscy się dziwią, dlaczego jesteśmy w taki, a nie inny sposób odbierani za granicą...

Cóż, Panie Jarku, czasem lepiej trzymać język za zębami, bowiem spryt nie zawsze idzie w parze z geniuszem.

 

» PRZECZYTAJ TAKŻE: Jarosław Kuźniar - Odszedł z "X Factor"!