Jed Allan nie żyje. Gwiazdor amerykańskich oper mydlanych (m.in. "Dni naszego życia", "Santa Barbara") zmarł w sobotę, 9 marca 2019 w kalifornijskim Palm Desert, osiem dni po swoich 84. urodzinach. Polscy widzowie pamiętają go najlepiej z roli Rusha Sandersa, czyli ojca Steve'a (Ian Ziering) w kultowym serialu lat 90. "Beverly Hills 90210". Przyczyna śmierci aktora nie została dotąd podana do publicznej wiadomości. To już kolejna śmierć członka obsady tego kultowego serialu lat 90. w ostatnich dniach. Przypomnijmy, że 4 marca w wieku zaledwie 52 lat zmarł Luke Perry, czyli serialowy Dylan.

Nie żyje ojciec Steve'a z Beverly Hills

Jed Allan przyszedł na świat 1 marca 1935 roku w Nowym Jorku. Aktorską karierę rozpoczął w wieku 22 lat. W latach 60. wystąpił w wielu przedstawieniach na Broadwayu (m.in. "Viva Madison Avenue!", "Oliver!", "Barefoot in the Park"). Sporą popularność przyniosła mu rola Scotta Turnera w serialu "Lassie", jednak największą sławę zdobył w wcielając się w postaci Dona Craiga w telenoweli "Dni naszego życia" oraz C.C. Capwella w "Santa Barbara", gdzie pojawił się w ponad 1000 odcinkach.

Jed Allan prywatnie był mężem Toby Brown. Żona aktora zmarła w 2001 roku. Para doczekała się trzech synów: Mitcha, Deana i Ricka.

Zobacz zdjęcia Jeda Allana z różnych okresów jego kariery w naszej GALERII >>

SPRAWDŹ TEŻ: Luke Perry nie żyje. Dylan z Beverly Hills 90210 zmarł w wieku 52 lat