Jennifer Aniston, choć nigdy nie wpisywała się w kanon "hollywoodzkiej urody", od lat pozostaje w czołówce aktorek uznawanych za najpiękniejsze. To nie wizualne zalety decydują jednak o jej sukcesie. Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że talent aktorski też nie jest tu jedynym czynnikiem wpływającym na pozycję aktorki w branży. Aniston uchodzi za niezblazowaną, ciepłą osobę, której Hollywood nie odebrało wewnętrznego blasku.

Jennifer Aniston w wywiadzie dla "Interview"

51-latka w rozmowie z Sandrą Bullock dla magazynu Interview zwierzyła się z trudnego doświadczenia, jakim był dla niej czas dzieciństwa.

Dorastałam w domu, który nie był stabilny. Czułam się zagrożona obserwując, jak dorośli nie są dla siebie mili, byłam świadkiem pewnych ludzkich zachowań, które skłoniły mnie do myślenia: "Nie chcę tego robić. Nie chcę taka być. Nie chcę doświadczać takich emocji, które teraz czuję. Nie chcę, aby ktokolwiek, z kim kiedykolwiek się zetknęłam, kiedykolwiek coś takiego poczuł". Myślę, że finalnie powinnam podziękować rodzicom - wyznała.

Warto przypomnieć, że we wcześniejszych wywiadach Aniston podkreślała, że jej matka, która była modelką, zaszczepiła w niej niższe poczucie wartości:

Moja matka była modelką i liczyło się dla niej tylko to, jak wyglądam. Jako mała dziewczynka po prostu chciałam być widziana i kochana przez mamę, która była zbyt zajęta nieistotnymi rzeczami - mówiła.

Sandra Bullock, która przeprowadzała rozmowę z przyjaciółką, również zdobyła się na szczere wyznanie. Aktorka uważa, że wychowywanie dzieci w 2020 roku to nie lada wyzwanie dla rodziców chcących uniknąć całkowitego wpływu świata wirtualnego na ich pociechy:

Przyglądam się rodzicom i zastanawiam, jak ma się im udać wychować dzieci poza tą bańką? Nauczyć je odróżniania dobrego i złego, podczas gdy na szklanych ekranach trudno o to rozróżnienie - podkreśliła.