GALA: Asiu, ciąża chyba Ci służy.

JOANNA KRUPA: Tak, to już dwudziesty tydzień, a więc połowa drogi za mną...

Urodzisz dziewczynkę czy chłopca?

Nie mamy jeszcze pewności co do płci. Od 13. tygodnia robiłam testy. Próbowałam jak najszybciej to ustalić, ale mąż jeszcze czeka, na razie nie chce wiedzieć. Najważniejsze, by dziecko było zdrowe. Zawsze myślałam, że fajnie, gdyby pierwszy był chłopiec, bo później pilnowałby siostrzyczki. Ale może być też odwrotnie.

Wyglądasz na szczęśliwą...

Bo jestem i to bardzo! Pierwsza ciąża jest dla mnie trochę stresująca – niczego się nie wie. Patrzę na brzuch i widzę, że raz jest większy, raz mniejszy, miękki lub twardy. Zastanawiam się, czy to normalne, czy tak ma być. W drugiej ciąży na pewno jest dużo łatwiej. Już się tak nie stresujesz, nie przejmujesz wszystkim. Dbam o siebie. Próbuję jeść zdrowo i nie przesadzam z ćwiczeniami. Często relaksuję się. Przez pierwsze trzy miesiące tak naprawdę nic nie robiłam, bo ciągle byłam zmęczona.

Chyba niewiele przytyłaś...

Przyznam się, że nie mam większego apetytu niż kiedyś. Czasem jem na siłę, bo wiem, że muszę. Ale też nie przejadam się. Mój lekarz twierdzi, że wystarczy 300 kalorii na dzień więcej i to wszystko. Nie mam żadnych specjalnych zachcianek. Całe życie kochałam słodycze, więc teraz też mam na nie ochotę.

Zamierzasz urodzić w Polsce?

W Stanach. Tam mam lekarza, który prowadzi moją ciążę.

Na razie zamierzam rodzić w domu, z mężem i rodziną, ale zobaczymy, jak się wszystko ułoży. Jeszcze nie rozmawiałam na ten temat z lekarzem. Myślę, że jest na to trochę za wcześnie. Przyznaję, że boję się naturalnego porodu. Pytam znajome, które miały cesarskie cięcie, jak to wspominają. Ale wiadomo, każdy przypadek jest inny i to lekarz ma podjąć decyzję, co jest najlepsze dla matki i dziecka.

Zawsze marzyłaś o tym, żeby zostać matką?

Już jako nastolatka wiedziałam, że kiedyś będę mieć dziecko. Ale wiedziałam też, że nie chcę urodzić zbyt wcześnie. Nie czułam tego. Najpierw chciałam coś osiągnąć w życiu zawodowym. Byłam egoistką, myślałam o sobie. Chciałam mieć komfort, że jeśli jutro zechcę gdzieś wyjechać, to mogę i nie muszę się o nic martwić. Wiadomo, posiadanie psów też wymaga odpowiedzialności, ale miałam rodzinę, mamę lub znajomych, którzy się nimi zajmowali pod moją nieobecność. Dziecko wymaga jeszcze większej odpowiedzialności.

Mój były mąż jest superfacetem i ma ogromne serce, ale nigdy nie czułam, że chcę stworzyć z nim rodzinę. Aż poznałam Douglasa i było inaczej. Pomyślałam: już jestem gotowa.

Podobno na wszelki wypadek zamroziłaś wcześniej jajeczka...

Miałam 35 lat, kiedy się na to zdecydowałam. Moja koleżanka długo nie mogła naturalnie zajść w ciążę. Tylko in vitro wchodziło w grę. Pamiętam, jak płakała, bo chciała po raz drugi zajść w ciążę, ale nie mogła. Właśnie wtedy zaczęłam myśleć: nie daj Boże, żebym miała podobny problem, chcę mieć jakieś zabezpieczenie. Dlatego postanowiłam zwiększyć swoje szanse na macierzyństwo. Udało się naturalnie, ale jajeczka jeszcze czekają. (śmiech) Moja mama ostatnio zapytała: „Co zrobisz z tymi jajeczkami?”. Odpowiedziałam: „Mamo, to dopiero pierwsze, zobaczymy, co dalej”. (śmiech)

Ciąża była dla Ciebie zaskoczeniem?

Oboje z Douglasem zdecydowaliśmy, że po ślubie zaczniemy starać się o dziecko. Minęły cztery miesiące i udało się. Na początku patrzy-łam w kalendarzyk, miałam nawet specjalną aplikację, która informu-je, kiedy jest owulacja. Często jest tak, że gdy za bardzo o czymś myślisz, starasz się, to nic z tego nie wychodzi. U mnie tak właśnie było. Po trzech miesiącach prób machnęłam ręką. Powiedziałam sobie: co ma być, to będzie. I nagle wróciłam do domu z Izraela, gdzie nagrywaliśmy „Starsza pani musi fiknąć”, i inaczej się czułam. Miałam dostać miesiączkę, ale nie bolał mnie biust, tylko brzuch, i do tego w zupełnie inny niż dotychczas sposób... Przeczuwałam, że to może być to. Dwa dni później zrobiłam test. Wyszedł pozytywnie, ale na wszelki wypadek zrobiłam drugi. Obydwa pokazały to samo.

Komu powiedziałaś pierwszemu o ciąży? Mężowi?

Douglasa wtedy nie było, więc wysłałam mu SMS-em zdjęcie testu. On tego nie zauważył. Dopiero gdy wrócił do domu, powiedziałam mu o wszystkim.

I jak zareagował?

Był bardzo szczęśliwy. Ja z kolei – ostrożna. Mówi się, że pierwsze trzy miesiące są ryzykowne. Cieszyłam się, ale byłam sceptycznie nastawiona. Na Instagramie pochwaliłam się ciążą, gdy już byłam prawie w czwartym miesiącu.

Niektórzy uważali, że pokazywanie testu ciążowego i relacji z badania USG na Instagramie było przesadą...

Wiesz co? Jakbym się przejmowała każdą opinią na swój temat, traciłabym czas... Jestem szczęśliwa, że jestem w ciąży, i chciałam się tą radością podzielić. Wiem, że niektórzy moi fani bardzo czekali na ten moment. Jeśli komuś się to nie podoba, nie musi mnie obserwować na Instagramie. Dla mnie to był wspaniały moment i chciałam podzielić się tą radością z innymi. W końcu tak długo na to czekałam!

Ciąża Cię zmieniła?

Teraz inaczej patrzę na życie. Myślę, że jestem bardziej emocjonalna. Wczoraj się rozpłakałam, dzień wcześniej też. Ale przez większość czasu jestem spokojna. Widzę, jak ludzie narzekają, kiedy im coś nie wychodzi, a ja mówię sobie: życie jest takie krótkie, po co się stresować? W ogóle nie przejmuję się już rzeczami, którymi kiedyś się zadręczałam. Najważniejsze jest zdrowie moje i dziecka.

Wiele kobiet w ciąży narzeka, że w miejscach publicznych ludzie nie liczą się z ich odmiennym stanem. Też Cię to spotkało?

Nic przykrego mnie jeszcze nie spotkało. Pracuję teraz bardzo intensywnie, ale nie tak, jak wcześniej. Staram się robić przerwy, wysypiać się... Najważniejsze jest dla mnie zdrowie dziecka.

Myślisz już, jak zamierzasz wychowywać dziecko?

Na razie stresuje nas to, że będziemy trzymać takie maleństwo na rękach. Ja nigdy wcześniej nie miałam dziecka, Douglas też nie.

Przez trzy pierwsze miesiące będzie z nami mieszkała doświadczona opiekunka. Po to, żebym mogła się wyspać i nie musiała martwić, że nie usłyszę płaczu dziecka.

Miałam na myśli zasady, które będziesz chciała maleństwu wpoić.

Jeszcze o tym z Douglasem nie rozmawialiśmy, ale raczej będę wymagającą matką. Denerwuje mnie, kiedy rodzice rozpuszczają dzieci. One dorastają i nie mają szacunku do pieniędzy i ludzi, którzy mają mniej niż oni. Wiem, że musimy dawać dziecku dobry przykład. Mnie rodzice zawsze uczyli, że muszę być odpowiedzialna. Wcześnie zaczęłam pracować, pierwsze auto kupiłam za własne pieniądze. Wiadomo, że gdy nasze dziecko będzie czegoś potrzebować, zapewnimy mu to w miarę możliwości, ale zależy nam, by miało poczucie, że na wszystko musi zapracować samo. Samochód jako nagroda za świetne stopnie w szkole – oczy wiście, ale nie bentley czy mercedes dla 16-latka! Nie zrobiłabym tego swojemu dziecku, a wiele osób w Los Angeles niestety to robi.

A wartości?

Chciałabym nauczyć dziecko miłości do ludzi i zwierząt. Zaangażować je w pracę w jakiejś fundacji charytatywnej. Gdy byłam młoda, marzyłam o pracy w show-biznesie. Wiedziałam, że szkoła nie jest dla mnie. Ale mój mąż jest inny. Jego rodzina była bardzo blisko z rodziną Kennedych. Jest wykształcony, interesuje się polityką. On chce, żeby dziecko chodziło do dobrej szkoły, i o to pewnie będziemy się spierać, bo ja uważam, że powinno spełniać swoje marzenia. Myślę jednak, że się dogadamy. Bardziej boję o to, że ja będę tym złym policjantem, a Douglas tym dobrym. On zawsze marzył o rodzinie i wiem, że to dziecko będzie dla niego całym światem.

Masz świadomość, że za chwilę Twoje życie diametralnie się zmieni?

Mąż uważa, że nie jestem tego świadoma. Staram się o tym nie myśleć, bo nie wiem, czego się spodziewać. Nie chcę wariować, ale też nie chcę niczego planować. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.

Planujesz karmić piersią?

Spróbuję. Wiem, że to podobno jest dobre dla dziecka.

Widzę, że nie jesteś do tego przekonana.

Bo nie lubię, gdy ktoś dotyka moich piersi. Ale miłość do dziecka może wszystko zmienić. Niedawno koleżanka, która właśnie urodziła, powiedziała mi, że pierwsze karmienie było dla niej bardziej bolesne niż poród. Nie zachęciła mnie, ale mimo wszystko spróbuję.

Zamierzasz od razu po porodzie pokazać dziecko na Instagramie?

Tak! Dlaczego mam je ukrywać? Nie rozumiem gwiazd, które chowają swoje dzieci przed światem, zasłaniają im twarze, pokazują tyłem albo bokiem. Jeśli ktoś będzie chciał im zrobić krzywdę, to znajdzie sposób. Myślę, że zamiast zasłaniać dzieciom twarze, lepiej w ogóle nie wrzucać ich zdjęć. Nie lubię też, gdy matki na siłę stroją maluchy w markowe ubranka. Chcą pokazać, że ich dzieci też noszą Gucci i Hermès. Ja nie zamierzam robić z dziecka laleczki, Kena czy Barbie. Z drugiej strony wszystko, co teraz mówię, może się zmienić, gdy dzidziuś się urodzi.

W jakim języku będziecie z nim rozmawiać?

Moi rodzice będą do dziecka mówić po polsku. Siostra – pewnie po angielsku. A ja będę mieszać języki, bo gdy Douglas będzie w domu, to pewnie będę mówić po angielsku, żeby on też rozumiał. A jak będę sama z dzieckiem – to po polsku. Może jeszcze hiszpański dorzucę? Marzę, żeby znało więcej języków niż ja.

Czego Ci życzyć?

Żeby wszystko szło dobrze. Żebym za bardzo nie przeżywała porodu i dziecko było zdrowe. To teraz dla mnie najważniejsze. Nic innego nie jest ważne.

Kiedy poród?

W listopadzie. Czekamy na Skorpiona. (śmiech)