Joanna Racewicz po raz ostatni pojawiła się na natnie TVP w programie „Pytanie na śniadanie” 6 marca. Wtedy też zamieściła na swoim Instagramie zdjęcie, ba którym oznaczyła markę, z której diety korzystała przez ostatnie miesiące. Władze TVP zinterpretowały to działanie jako lokowanie produktu, na które Joanna Racewicz nie miała zgody od władz Telewizji Polskiej. W związku z tym TVP wydała oświadczenie, w którym poinformowała, że zawiesza współpracę z Joanną Racewicz. Nic nie zapowiadało jednak tak nagłego odejścia dziennikarki z TVP. Okoliczności jej zawieszania w obowiązkach cały czas są niejasne zarówno dla widzów PNŚ, jak i dla samej zainteresowanej. Gwiazda wydaje się być nimi na tyle wzburzona, że w końcu postanowiła zerwać współpracę z TVP, o czym powiadomiła w niezwykle długim i nie mniej poważnym oświadczeniu wysłanym do mediów. Co w nim przeczytamy?

Joanna Racewicz odchodzi z TVP!

OŚWIADCZENIE JOANNY RACEWICZ:

Kiedy 6 marca wychodziłam ze studia „Pytania na śniadanie” nie wiedziałam, że będzie to mój ostatni program. Nie miałam więc szansy pożegnać się z Państwem i podziękować za półtora roku serdecznej uwagi i fantastycznej przygody. Czynię to więc teraz, właśnie tutaj. Dziękuję za wszystkie dobre słowa i dowody Państwa sympatii. Jestem też wdzięczna za każdą krytykę, bo właśnie ona motywowała mnie do zmian, uśmiechu i pozbycia się sztywnego kostiumu „pani, która przyszła do śniadaniówki prosto z programu informacyjnego”.

Teraz w moim życiu czas na kolejne zmiany.

Dwa tygodnie temu, tuż po programie zostałam poinformowana przez Kierownika Redakcji „Pytanie na śniadanie”, p. Katarzynę Adamiak – Sroczyńską, że zostaję zawieszona w pracy z powodu naruszenia zasad etyki dziennikarskiej. Zawieszona do wyjaśnienia. Zarzucano mi, że dopuściłam się lokowania produktu, a co za tym idzie kryptoreklamy, posługując się wizerunkiem własnym i Programu. Chodziło o posty, w których pokazywałam stosowaną przeze mnie dietę i ubrania, w których występowałam w programie. Istotnie, scenografia „Pytania na śniadanie” była tłem kilku zdjęć i filmów. Była, bo traktowałam studio jak swoje naturalne środowisko. Trochę, jak drugi dom. Posty ukazywały się jednak wyłącznie w moich kanałach w mediach społecznościowych, a więc w prywatnej przestrzeni kontaktu z Państwem, Przyjaciółmi, Znajomymi i Widzami. Ich celem nie była działalność komercyjna, ale chęć podzielenia się z Państwem stylem życia i wyborami, które mogą pozytywnie motywować każdego, komu mój świat wydaje się interesujący.

Napisałam wyjaśnienie, zapewniłam o gotowości do rozmowy i naprawy wszelkich niezręczności, natychmiast skasowałam wszystkie sporne materiały. Czekałam na odpowiedź ze strony mojego Pracodawcy, ale ta nie nadchodziła. Nie skutkowały także próby spotkań z Dyrekcją i Przełożonymi. Zamiast dialogu – dziesięć dni później - Telewizja Polska SA opublikowała oficjalne oświadczenie, o którym dowiedziałam się z mediów. Jest w nim informacja, że wykorzystywałam markę „Pytanie na śniadanie” do promocji produktów „bez wiedzy i zgody kierownictwa programu, co powtarzało się mimo upomnień ze strony przełożonych”. Mniejsza o logiczną niespójność w tym zdaniu. Ważniejsze, że nigdy nie było żadnych upomnień.

W tej sytuacji mam prawo sądzić, że posłużono się pretekstem, a rzeczywiste powody rozprawy ze mną są zupełnie inne. Zwłaszcza, że stawiane mi zarzuty naruszenia zasad etyki dziennikarskiej dotyczą jedynie programu „Pytanie na śniadanie”, a nie rzutują na prowadzone przeze mnie programy na antenie TVP Polonia. Wniosek stąd taki, że albo w TVP SA obowiązują dwa różne kodeksy etyki, albo, że nie o etykę tutaj chodzi.

Domysły o istotę sprawy zostawiam Szanownej Publiczności. W tym jednak miejscu pragnę poinformować - Widzów i Pracodawcę – o mojej decyzji rozwiązania niemal 20 – letniej współpracy. Pozwoliłam sobie wybrać drogę medialną, bo właśnie taka została mi narzucona przez TVP SA. Kończę duży i ważny etap w życiu, nie czekając na decyzję z Woronicza 17. Kończę na własnych warunkach, sama, z podniesioną głową. Bo nie czuję się winna.

Jeszcze raz dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i otuchy. Będą dla mnie i mojego Synka tej wiosny szczególnie ważne.

Z poważaniem, Joanna Racewicz”

Myślicie, że władze Telewizji Polskiej zdecydują się odpowiedzieć na to oświadczenie Joanny Racewicz. Jak sądzicie, na jakiej antenie zobaczmy ją jeszcze tej wiosny? Czyżby planowała wielki powrót do „Dzień Dobry TVN”, z którym była kiedyś związana?