Jolanta Kwaśniewska była gościem Moniki Olejnik w programie "Kropka nad i". W obliczu protestów kobiet, które mają miejsce w Polsce, była pierwsza dama postanowiła podzielić się własną historią. Żona Aleksandra Kwaśniewskiego będąc w 9. miesiącu ciąży z Olą, miała wypadek samochodowy. Kiedy jechała maluchem, uderzyła w nią ciężarówka, która prawie skasowała jej auto. Trafiła do szpitala, bojąc się o życie własnego dziecka.

Jolanta Kwaśniewska opowiedziała o zagrożonej ciąży

- Krótko po tym przestałam czuć ruchy mojego dziecka. Na oddziale patologii ciąży mnie uspokojono, ale wiem, że do ostatniej chwili kobieta myśli, martwi się, co się stanie z jej dzieckiem. Pamiętam, że te ostatnie dni przed porodem były dla mnie ciężkie. Nie wyobrażam sobie więc, co myśli kobieta, która wie, że jej dziecko urodzi się martwe lub chore. (...) Ja na oddziale byłam sama z moimi myślami, bo mąż nie mógł do mnie wejść - wspominała podkreślając, że doznana trauma pozwoliła jej poczuć, co dzieje się z matką martwiącą się o przyszłość swojej ciąży.

Jolanta Kwaśniewska wyznała, że zapis z 1993 roku dotyczący aborcji był jej zdaniem "najbardziej sensowny". Jego zniesienie wywołało w kraju wojnę polsko-polską. - Był taki czas, że nawet Jarosław Kaczyński mówił, żeby nie ruszać tego wątłego kompromisu. Dochodzą teraz jednak do głosu ekstrema, jak np. pani Godek. Potem to już jest lawina.

Żona Aleksandra Kwaśniewskiego jasno podkreśliła, że solidaryzuje się z protestującymi kobietami i chociaż sama nie używa wulgaryzmów, również jest "wkurzona".

- Język protestów? Ja bym takich słów nie użyła, ale rozumiem te dziewczyny, które krzyczą wulgarne słowa. Podobnie ja, jestem w*******a jak większość Polaków - powiedziała nie wypowiadając na wizji pełnego przekleństwa, a sama je "kropkując".