Miała 2 lata, gdy pierwszy raz wystąpiła na scenie. Wypchnęła ją tam matka, podrzędna artystka wodewilów, która obsesyjnie pragnęła, by jej córka zrobiła karierę w show-biznesie. Woziła ją po kraju, kazała śpiewać w nocnych barach i hotelach. Podawała leki nasenne, żeby spała w trasie, a potem coś na pobudzenie. "Była potworem. Zazdrościła mi, bo sama nie miała talentu. Nawet gdy chorowałam, krzyczała: wychodzisz i śpiewasz! Więc wychodziłam i śpiewałam", wspominała Judy. Jej głosem zachwycił się Louis B. Mayer, jeden z szefów wytwórni MGM, podpisał z nią kontrakt. "Urodziłam się w Metro-Goldwyn-Mayer w wieku 12 lat", mówiła Judy. 

Jęk szatana

Przy ówczesnych hollywoodzkich pięknościach była brzydkim kaczątkiem. Tak przynajmniej twierdził Mayer - że ma za duży nos i zbyt krągłe kształty. Nie pozwalał jej jeść, żeby nie przytyła ani grama. Od swoich 13. urodzin Judy pracowała na planie po 18 godzin dziennie, sześć dni w tygodniu. Na polecenie szefów studia podawano jej amfetaminę, by wytrzymała tempo, a potem pigułki uspokajające, żeby mogła zasnąć. Mayer powtarzał wycieńczonej dziewczynce: "Jak ci się nie podoba, możesz wracać do swojego miasteczka i znowu stać się nikim". Miała 16 lat, gdy dostała główną rolę w filmie "Czarnoksiężnik z Oz", wcieliła się w sierotę, którą tornado przenosi do tajemniczej krainy. To był gigantyczny sukces. Judy otrzymała specjalnego Oscara dla wschodzącej gwiazdy, nagrodzono też śpiewaną przez nią piosenkę "Somewhere Over The Rainbow" (Gdzieś ponad tęczą), która stała się światowym hitem. Kiedy w1978 roku Gilbert Baker stworzył tęczową flagę jako symbol ruchu LGBT, przyznał, że jedną z jego inspiracji był właśnie ten utwór w interpretacji Judy.

Gdy film święcił triumfy, aktorka miała 19 lat, zakochała się w kompozytorze Davidzie Rosie, współautorze słynnej piosenki „Bonanza". Louis Mayer nie zgadzał się na ich ślub, więc uciekli do Las Vegas i tam się pobrali. Judy zaszła w ciążę, ale matka i wytwórnia zmusiły ją do aborcji - żeby nie straciła wizerunku niewinnej dziewczyny. Małżeństwo rozpadło się po trzech latach.

Następnym mężem Judy został 20 lat od niej starszy reżyser Vincente Minnelli. Pracowali razem, dbało to, by na każdym ujęciu wyglądała pięknie. Zakochała się w nim, bo po raz pierwszy ktoś traktowaną poważnie. Po urodzeniu córki Lizy Mayer kazał jej natychmiast schudnąć, więc znowu dostawała tabletki. Garland miała nerwy w strzępach. Minnelli opowiadał: "Sprowadzałem do domu najlepszych psychiatrów. W dzień byli zauroczeni jej słodyczą i pewni swoich umiejętności. Natomiast nocą nawet najbardziej doświadczeni uciekali z trwogą, a z głębi sypialni ścigał ich przeraźliwy jęk szatana". Vincente był gejem, trzy lata po ślubie Judy przyłapała go z mężczyzną, usiłowała wtedy popełnić samobójstwo. Rozwiedli się w przyjaźni. Po latach powiedziała: „Robiłam wszystko, żeby uwierzyć w tęczę, która jest symbolem wszystkich marzeń i pragnień. Próbowałam się do niej zbliżyć, jednak nie mogłam. Cóż, wielu ludzi nie może. Dlaczego wszyscy chcą widzieć wokół mnie aurę tragedii? Ostatnio dużo się śmieję. Gdybym nie śmiała się z siebie, nie sądzę, bym jeszcze żyła". za mąż, miała 30 lat. Jej wybrankiem został Sidney Luft, agent aktorek.

W tamtym czasie nikt już nie chciał z nią kręcić filmów, bo wciąż była zamroczona. Luft postawa ją na nogi, pilnował, by ograniczała tabletki i picie, za to pozwalał jeść. "Będziesz teraz śpiewała, a piosenkarki mogą być grube", oznajmił. Judy po raz pierwszy od lat nie chodziła głodna. Urodziła dwoje dzieci, Lornę i Joeya, mąż organizował jej występy, najpierw w Londynie, gdzie odniosła wielki sukces, potem w Stanach. Na Broadwayu dała rekordowe 184 koncerty. Jej recital w Carnegie Hall w1961 roku przeszedł do historii jako "najwspanialsza noc w dziejach show-biznesu". Judy po występie i bisach oznajmiła, że przygotowała tylko 24 piosenki i więcej nie zdoła zaśpiewać. Ktoś z sali krzyknął: „To niech pani tam po prostu postoi". Stała więc, a widzowie patrzyli na nią z zachwytem.

„Próbowałam zbliżyć się do tęczy, która jest symbolem wszystkich marzeń i pragnień. Ale nie mogłam." 
Judy Garland

Wódka w mufce

Luft uznał, że Judy znów powinna grać. Zaproponował wytwórni film "Narodziny gwiazdy" (jego czwartą wersję z Lady Gagą i Bradleyem Cooperem oglądaliśmy w 2018 roku). Aktorka bała się, że nie podoła, i zapijała paraliżujący ją stres. Wtedy nie było jeszcze leków anty-depresyjnych, pierwszy pojawił się w1957 roku. Judy poprosiła kostiumografa o uszycie specjalnej mufki, w której chowała butelkę wódki. Miała urojenia, kiedyś wpadła w histerię, bo wydawało jej się, że ktoś na planie ją podpalił. Zdjęcia się przeciągały, co spowodowało dodatkowe koszty. Wpływy z biletów ich nie zwróciły i już żadna wytwórnia nie chciała słyszeć o Judy. W dodatku Luft okazał się hazardzistą i przegrał fortunę, którą zarobiła na koncertach.

Rozwiodła się z nim w 1965 roku. W tamtym czasie była bezdomna. Tułała się po znajomych, śpiewała w podrzędnych klubach za sto dolarów. Liza Minnelli, która zaczęła odnosić sukcesy na scenie opiekowała się matką. Dawała jej pieniądze, stale nosiła przy sobie pompę do płukania żołądka. Sprawdzała, czy Judy nie próbuje po raz kolejny po: pełnić samobójstwa. „Mama kochała życie, ale targały nią skrajne emocje. Jeśli czuła się dobrze, nie była tak po prostu szczęśliwa - wpadała w  ekstazę. A kiedy dopadał ją smutek, stawała się smutniejsza niż ktokolwiek inny. Myślałam, że ma osiem żyć i przeżyje nas wszystkich", powiedziała.

Lorna i Joey, dzieci Judy i Sidneya Lufta, również starały się jej bronić, "Kochała nas, ale z powodu uzależnień zachowywała się nieprzewidywalnie. Nikt nie mógł jej uratować oprócz niej samej", mówiły. 13-letni Joey uciekł z domu, gdy rzuciła w niego nożem, wybiegł w nocy w zimie w samych spodniach od piżamy i o trzeciej nad ranem dotarł do hotelu, gdzie mieszkał jego ojciec. Trzy lata starsza od niego Lorna też wyprowadziła się od matki. Pół roku po rozwodzie z Luftem Judy wyszła za aktora Marka Flerrona, małżeństwo rozpadło się po 5 miesiącach, gdy nakryła go w łóżku z mężem swojej córki Lizy. Obaj byli homoseksualistami. Wtedy przyznała, że jej życie stało się pasmem porażek: "Wiecie, jak trudno jest być Judy Garland? Nie mogę wytrzymać sama ze sobą!".

Dobrze wspominano ją już tylko w Londynie, pojechała więc tam na koncerty. Jeżeli miała dobry dzień, dostawała brawa, ale częściej zdarzało się, że wychodziła na scenę pijana, obrażała widzów i żegnały ją gwizdy. Tam wyszła za mąż po raz piąty, za 12 lat młodszego od siebie DJ-a Mickeya Deansa. W ostatnim. wywiadzie powiedziała: "Moje życie było puste, dopóki nie poznałam Micka. Mąż mnie chroni i pomaga mi, kiedy tego potrzebuję. A w nocy, po koncercie nie muszę być sama w pokoju hotelowym". Zmarła trzy miesiące po ślubie, w 1969 roku, w wieku 47 lat, przedawkowała leki. Liza Minnelli jest pewna, że to nie było samobójstwo: "Mama była feniksem, który zawsze oczekiwał, że odrodzi się z popiołów swojej ostatniej klęski".

Renesans Renée

Renée Zellweger urodziła się dwa miesiące przed śmiercią Garland. Rewelacyjnie wcieliła się w nią w filmie "Judy". To wielki powrót aktorki, która na 6 lat zniknęła z ekranów, nie bywała też na wielkich galach, bo jej nie zapraszano. Pisano o niej tylko raz, gdy w 2014 roku pojawiła się na imprezie w Hollywood z odmienioną twarzą. Komentarze były miażdżące: "Usta jak u ryby, oczy zbyt otwarte, napompowane policzki. Czy ona ma tego samego chirurga plastycznego co Donatella Versace? A może Renée zmieniła twarz w ramach programu ochrony świadków?". W Hollywood botoks leje się strumieniami, ale jeśli chodzi o Renée, wszyscy nadal chcieli ją widzieć jako Bridget Jones, zwyczajną dziewczynę, która akceptuje swoje niedoskonałości. „Dlaczego ona również poddała się dyktaturze show-biznesu i presji odmładzania?", pytano. Renée zaprzecza, że poprawiała urodę, i mówi, że ten hejt bardzo ją bolał: "To było upokorzenie przed całym światem".

Swoją przerwę w graniu w latach 2010-2016 tłumaczy: "Miałam złych doradców. Podejmowałam nieodpowiednie decyzje. To był mroczny i smutny czas. Zdecydowałam się odejść. Stać się bardziej interesująca". Interesująca to mało, w "Judy" Zellweger jest zachwycająca, za tę rolę zdobyła swojego drugiego Oscara. Być może dlatego zagrała ją z takim wyczuciem, bo sama przeżyła odrzucenie i drwiny. "Trochę rozumiem, jak to jest być osobą publiczną, Wiem też, jak wielka istnieje przepaść między tym, co o nas piszą, a tym, jak na-prawdę wygląda nasze życie. Chciałam, by film o Judy nie stał się opowieścią o aktorce czy ikonie, ale o byciu człowiekiem", mówi Renée. To jej się znakomicie udało.

tekst: Katarzyna Dolińska

CZYTAJ TEŻ: Andrea Bocelli - niezwykła historia śpiewaka, któremu los odebrał wzrok, za to dał wielką karierę