Finał 11. edycji "Tańca z gwiazdami" odbył się w wyjątkowych okolicznościach. Miał on miejsce w dniu, kiedy kobiety w całej Polsce protestowały przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego, który dzień wcześniej uznał, że tzw. aborcja eugeniczna jest niezgodna z Konstytucją. Podczas finałowego odcinka swój sprzeciw wobec kontrowersyjnej decyzji TK wyraziła m.in. Julia Wieniawa

ZOBACZ: Julia Wieniawa reaguje na oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego: "Ohydny dziad"

Julia Wieniawa o swoim poparciu dla Strajku Kobiet w finale "Tańca z Gwiazdami"

Wieniawa, która ostatecznie zajęła drugie miejsce w tanecznym show Polsatu, w chwili ogłoszenia końcowego werdyktu pojawiła się na scenie z namalowaną na dłoni czerwoną błyskawicą, symbolem Strajku Kobiet. Jak się okazuje, początkowo odważny gest artystki nie spodobał się producentom. 

- Nie chciałam nagle powiedzieć: "Nie, nie wystąpię", ale w jakiś sposób musiałam dać swoje wsparcie kobietom, bo to jest naprawdę bardzo ważne. Nie ukrywam, że nie było to mile widziane. Słyszałam głosy, że jest to program rozrywkowy i nikt nie chce czuć ciężaru - zdradziła autorka hitu "Nie muszę" w wywiadzie z redaktor prowadzącą magazyn "Glamour" Katarzyną Dąbrowską, która wręczyła młodej gwieździe statuetkę za triumf w tegorocznej edycji plebiscytu Kobieta Roku Glamour w kategorii Styl. 

Założycielka marki kosmetycznej "Jusee" w dalszej części rozmowy dodała jednak, że jej gest tuż po finale został doceniony nie tylko przez widzów, ale także władze stacji.

- Tupnęłam nogą i zostało to później docenione. Nie tylko przez ludzi - zresztą też nie o to mi chodziło - ale stacja powiedziała, że to był bardzo ładny gest, więc, jak widać, można. I to też mi pokazało, że trzeba zawsze stawiać na swoje i być odważnym w tym co się mówi i robi, bo to zawsze wychodzi na dobre - stwierdziła. 

Przypomnijmy, że Julia Wieniawa na kilka godzin przed rozpoczęciem finałowego odcinka "Tańca z gwiazdami" opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym wyznała, że mimo iż chciałaby się dobrze bawić na parkiecie show, to sytuacja kobiet w Polsce nie jest jej obojętna.

Trudno się uśmiechać w telewizji, gdy na świecie dzieje się tyle złego, ale w nasze zawody wpisane jest dawanie rozrywki innym, dlatego mimo wszystko zapraszamy do oglądania dzisiejszego odcinka. Wraz ze Stefano włożymy całe swoje serca w nasze występy, by dać Wam i Nam trochę pozytywnej energii i oddechu - napisała aktorka.

Całą rozmowę Julii Wieniawy i Katarzyny Dąbrowskiej znajdziecie poniżej.

SPRAWDŹ TAKŻE: Iwona Pavlović zaskoczona zwycięstwem Edyty Zając. "Julia tańczyła dużo lepiej"