Julia Wróblewska zaczynała karierę w show-biznesie jako zaledwie kilkuletnia dziewczynka. Rolą w filmie "Tylko mnie kochaj" podbiła serca widzów. Kilka lat później trafiła do serialu "M jak miłość", a jej życie skupiło się na planie filmowym. Zapracowana Julka doświadczyła też cieni życia na świeczniku. O swoich zmaganiach z problemami psychicznymi opowiedziała na Instagramie.

Julia Wróblewska cierpi na poważne zaburzenia

Kilka dni temu na instastory opowiedziałam Wam o tym jak działają leki, które biorę ja i wiele osób, by mój stan psychiczny był stabilny. Wiem jak te leki są demonizowane wśród społeczeństwa, więc chciałabym obalić kilka mitów - zaczęła swój wpis Wróblewska.

Uzależniają- to nieprawda. Nie czujemy potrzeby brania ich, wręcz zapominamy. Myli się leki z grupy SSRI, SNRI itp. z benzodiazepinami (np xanax). Oczywiście nasze ciało się uzależnia, jak od każdego leku, ale zejście z takich leków nie trwa zbyt długo- zauważa aktorka. Otumaniają- fałsz. Nie mają żadnego wpływu na naszą koncentrację, nie powodują senności ani tym bardziej nie zmieniają naszego myślenia. Nie mają żadnego natychmiastowego wpływu, musi upłynąć miesiąc regularnego ich brania by zobaczyć jakikolwiek skutek.

Dalej Julia tłumaczy, co właściwie jej dolega:

Leki, które ja biorę pochodzą z grupy SNRI. Rozwijając skrót: Selektywny Inhibitor Wychwytu Zwrotnego Serotoniny i Noradrenaliny. Czym są te magiczne nazwy? Otóż mamy w mózgu coś takiego jak neurony i synapsy. Neurony przekazują serotoninę (hormon odpowiedzialny za regulację snu i apetytu) oraz noradrenalinę (neuroprzekaźnik mobilizujący mózg i ciało do działania) do synaps. Tam ich część trafia do kolejnego neuronu, lub zostaje wychwycona z powrotem. Zadaniem leków jest zablokowanie wychwytu, w ten sposób więcej serotoniny i noradrenaliny zostaje w synapsie i jest przekazywana dalej - czytamy.Osoby z depresją lub innymi zaburzeniami mają za mało tych neuroprzekaźników, więc leki te powodują ich mnożenie, przez co wracamy do normalnego poziomu, który ma każdy zdrowy człowiek. Celem jest przywrócenie równowagi hormonalnej w mózgu, nie ma tu mowy o żadnym otumanieniu, wręcz przeciwnie. Jak już pisałam, te leki nie powodują, że nie jestem sobą, a to że jestem sobą! Bo jeśli bycie sobą to leżenie tygodniami w łóżku, jedzenie raz na 2 dni, smutek i nienawiść do samej siebie, to ja dziękuję za taką mnie!

Julia Wróblewska: "Mam zaburzenia osobowości"

Post Julii wywołał niemałe poruszenie w sieci. Fani dociekali, czy problemem, z którym się zmaga, jest depresja:

Nie - odpowiedziała Wróblewska. Mam jedno z zaburzeń osobowości, ale te leki pomagają mi przy objawach podobnych do depresji. Przestanę je brać wraz z zakończeniem terapii - czytamy w komentarzu aktorki.

Trzeba przyznać, że to bardzo rozsądny głos Julki i bez wątpienia potrzebny.