Wygląda na to, że Justin Bieber przestaje panować na swoimi emocjami podczas dawana koncertów. Podczas ostatniego, który odbywał się w jednej z największych przestrzeni koncertowych w Wielkiej Brytanii, piosenkarz zszedł ze sceny. Stało się po tym, jak został wybudzany przez publiczność, gdy zrobił zbyt długą przerwę pomiędzy piosenkami. Wyglądało to tak, jakby gwiazdor obraził się na fanów i postanowił dać temu bardzo mocny wyraz.

POLECAMY: JUSTIN BIEBER Zrobił sobie kolejny tatuaż - na twarzy. Przesadził?

Podczas niedzielnego koncertu w Manchesterze 22-letni Bieber odwrócił się do fanów plecami, odrzucił mikrofon i zszedł ze sceny chwilę po tym jak został przez nich wybuczany za robienie zbyt długich przerw między piosenkami. Fani zgromadzeni na stadionie w Manchesterze zaczęli gwizdać jeszcze głośniej. To chyba dało do myślenia gwiazdorowi pop, który po kilku minutach powrócił jednak na scenę, by dokończyć swój występ.

Bieber tłumaczył później, że dużo podróżuje po świecie i intensywnie występuje przed publicznością, która często „nie odwzajemnia jego szacunku". Przyznał też, że bywa to dla niego frustrujące. Jak się jednak okazuje, nie jest to pierwszy taki przypadek, kiedy piosenkarz niezadowolony z reakcji swoich fanów opuścił scenę.

GORĄCE ZDJĘCIA JUSTINA: JUSTIN BIEBER Chwali się ciałem! Pokazał gorące zdjęcia! [FOTO]

Do podobnego zdarzenia miało dojść w czasie koncertu w Birmigham kilka dni wcześniej, gdzie Bieber pouczał swoich fanów, by zbyt głośno nie krzyczeli. Ci jednak nie dali się przekonać i piosenkarz postanowił zejść ze sceny. Za każdym razem takiemu zachowaniu towarzyszy ostentacyjne rzucenie mikrofonu na podłogę. Ciekawe, czy to nowy pomysł gwiazdora na urozmaicenie swoich koncertów? A może nie wytrzymuje on już rosnącej presji i oczekiwań swoich fanów i faktycznie powinien sobie w końcu zrobić krótką przerwę od występowania?